TRANSLATE

środa, 26 lutego 2014

Pomysł na kolację: Sałatka ze śledziem, czyli kto powiedział, że nie można jeść po 18? ;)

Na pierwszy rzut oka pewnie nie będziesz zachwycona/zachwycony zdjęciem tego dania.. No cóż, pewne rzeczy powstają pod wpływem impulsu- w ten oto sposób sfotografowałam wczorajszą kolację. Uwierz mi, nie jest łatwo zbliżyć się do talerza Gara, chłonącego z prędkością światła. To po prostu graniczy z cudem. 

Zastosowałam mały fortel i szybciutko, telefonem, cyknęłam to "Insta-foto" ;)). 

To, co ma taki fajny, intensywny kolor to sałatka śledziowa. Kolejna inspiracja zaczerpnięta ze Skandynawii, ponieważ właśnie tam tego typu sałatki są niezwykle popularne. Podobnie jak z wieloma daniami- ilość wariacji jest niezliczona. Ja wybrałam wersję z burakami, ponieważ nie tylko świetnie smakuje, ale nadaje bardzo apetyczny kolor. Równie dobrze, taka sałatka może się znaleźć na imprezowym stole. Wśród kolorowych naczyń, słomek i na pomarańczowym obrusie- wygląda rewelacyjnie!

Masz ochotę zaprosić ją na swoją imprezę? Ok. Zdradzę Ci niezwykle prosty przepis :)

                      


Magiczne składniki:

- 4 solone płaty śledzia
- 3 duże ziemniaki
- 1 duży burak
- 4 duże ogórki kiszone
- 3/4 żółtej papryki
- 1 duża, czerwona cebula
- pęczek kopru
- 2 łyżki stołowe 
- świeży, mielony pieprz i mała szczypta soli

Sposób przygotowania:

Ziemniaki i buraki ugotuj, aż będą miękkie. Pokrój je w kostkę. Płaty śledzia zanurz w zimnej wodzie i odstaw na ok 2 godziny, zmieniając co jakiś czas wodę. Służy to temu, aby pozbyć się nadmiaru soli z ryby.

Ogórki, paprykę i cebulę również pokrój w kostkę. Posiekaj koper. Płaty śledzia poprzekrawaj na małe pasy. Dodaj 2 łyżki majonezu. Tak na prawdę, dodaj taką ilość, jaką uważasz za słuszną. Podałam tylko sugestię ;). Całość dopraw świeżym, mielonym pieprzem i szczyptą soli. Pamiętaj, że śledzie same w sobie są już dość słone. Wymieszaj i....voilla'!

A tak wygląda efekt końcowy <3




Pikantności i jedzeniowego flow nada Flume & Chet Faker :). Optymalnie byłoby mieć projektor w domu, rzucić sobie klipa na ścianę, walnąć się na kanapie i zapodać jakiś lokalny browar. Wszak jedzenie to relaks. Jak relaks, to muzyka. Proste ;)

I jeszcze jedno- obalam mit, jakoby nienależało jeść po godzinie 18. Bo kto Ci odmówi zasłużonego chill outu? :)

Czek dys ałt:

Flume & Chet Faker - Drop the Game


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz