TRANSLATE

poniedziałek, 30 września 2013

Sposób na mielone: Pieczeń rzymska

Być może znasz to uczucie kiedy z godzin spędzonych w kuchni i pieczołowicie przygotowywanej potrawy wychodzi klops...I BARDZO DOBRZE.!! :) Klops, czyli innymi słowy pieczeń rzymska (szczerze mówiąc preferuję właśnie to określenie) jest bardzo porządana w naszym domu. W prawdzie nie ma nic wspólnego z Włochami i zapewne nikt tam o niej nie słyszał, (podobnie jak o rybie po grecku w Grecji) to jest to potrawa lubiana zarówno przez nas jak i naszych zachodnich sąsiadów z Niemiec. Tak, tak, pieczeń  niby z  Rzymu pochodzi niby z Niemiec :). Historia jej pochodzenia jest zdecydowanie bardziej skomplikowana niż sam przepis. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że przygotowanie pieczeni jest zbliżone do robienia kotletów mielonych. Mięso zgrabnie się klei w rękach zaś tymianek i majeranek nadają potrawie wyjątkowy aromat. Dla fanów niespodzianek typu Kinder jajko- jest w środku i jajko. Jednym słowem- cała rodzina może czuć się spełniona.

Niezbyt zdarną i zgrabną nazwę-klops- nadrabia smakiem i zastosowaniem. Na ciepło jest daniem obiadowym zaś na zimno, fantastyczną wędliną na kanapkę. Wędrując między lodówkami z wędliną często tracę apetyt na sam widok, ponieważ to co się tam znajduje, woła o pomstę do nieba. Albo jakością, albo ceną. A gdy tak sobie już chodzę i pomstuję, to ludzie dziwnie patrzą ;) Więc z tą pomstewką wracam sobie do domku i robię delikatesy S.A.M.A. Każda samodzielnie przygotowana pieczeń czy schab będzie po stokroć lepsza niż najpiękniej wyglądająca wędlina na wystawie. Bo robisz ją Ty.

Dzieło w procesie siedzi w piecu a ja skrobę coś o składnikach i przygotowaniu.

Magiczne składniki:

- 70 dag mięsa mielonego wołowo- wieprzowego
- 1 cebula
- 2 ząbki czosnku
- 1 kajzerka
- 4 jajka
- sól
- pieprz
- tymianek
- majeranek
- natka pietruszki
- pół szklanki mleka
- bułka tarta

Przygotowanie: 

Mięso mielone połącz z posiekaną cebulą i przepuszczonym przez praskę czosnkiem. Kajzerkę zamocz w mleku aby naciągnęła cały płyn. Rozdrobnij ją i dodaj do mięsnej masy. Przypraw solą, pieprzem, majerankiem, tymiankiem. Posiekaj odrobinę natki pietruszki i dodaj do reszty. Całość podsyp połową szklanki bułki tartej i dodaj 1 surowe jajko. Wyrabiaj masę aż do połączenia składników.

W międzyczasie ugotuj 3 jajka na twardo i wysmaruj formę do pieczenia tłuszczem z podsypaną bułką tartą. 
Osobiście polecam niewielką keksówkę, ponieważ jest poręczna i nadaje pieczeni ładny kształt.

Na wysmarowanej formie ułóż do połowy mięso. Ugotowane na twardo jajka ułóż na mięsie wzdłuż  keksówki i przykryj pozostałą warstwą mięsa. Staraj się, aby wierzchnia wartwa była równa i gładka.

Formę wstaw do pieca na ok godzinę w temparaturze 180 stopni. Pieczeń powinna być dobrze zarumieniona z wierzchu.




Na muzyczny początek tygodnia proponuję coś stonowanego. Na szaleństwo jeszcze przyjdzie czas :). Birdy, wokalistka obdarzona ciekawym i delikatnym głosem podbiła serca fanów swoim "People help the people". Jej kolejny singiel "1901" jest równie dobry i emocjonalny jak poprzedni. Dziś będzie dotrzymywała mi towarzystwa i chyba na tym numerze się nie skończy :).

Birdy- " 1901"

                         

piątek, 27 września 2013

Tarte pissaladière: pomysł na obiad i imprezowy finger food jednocześnie

Przygotowując się do publikacji dzisiejszego posta, zastanawiałam się jak go skategoryzować- czy jako danie obiadowe czy jako kolejną część "ekspresowego podjęcia gości". Wybór padł na obie opcje. Dziś tarta pissaladière występuje u mnie w roli obiadu, ale kiedy pokroi się ją na mniejsze kwadraciki, powstaje nam smakowity, imprezowy finger food. Tak więc sprawa rozwiązana :).

Tartę można przygotować na dwojaki sposób: na cieście do pizzy i na cieście francuskim. Jeśli masz więcej czasu i chęci, możesz się pobawić z ciastem w stylu pizzy. Ja uwielbiam ciasto francuskie, kochane, kruche ciasteczko, które odkłada mi się na bokach i na tyłku ;)). Zdecydowanie skorzystam z opcji mrożonej.
Idealnie zgrane trio smakowe- złota cebulka, anchois i czarne oliwki to zdecydowanie mój żywioł. Z resztą w ogóle bardzo lubię, kiedy kuchnia jest prosta i skromna, ale za to skomponowana ze składników najwyższej jakości. 

Może zdarzyć się tak, że wśród Twoich znajomych są wegetarianie lub osoby, które nie lubią anchois. Nie każdy musi je lubić, bo mają bardzo intensywny smak i zapach. Jako alternatywę, proponuję zastąpić je, przynajmniej w części, suszonymi pomidorami. Kuchnia nie lubi nudy, więc nie przejmuj się i kombinuj. W końcu nigdzie nie jest napisane, że każdego przepisu musimy się trzymać jak przykazań.


Magiczne składniki:

- 1 opakowanie mrożonego ciasta francuskiego
- 3-4 duże, złociste cebule 
- mały słoiczek oliwek
- pieprz, tymianek
- oliwa z oliwek

Przygotowanie:

Cebulę pokrój w piórka i wrzuć na rozgrzaną patelnię z 3 łyżkami oliwy. Duś ją długo i na wolnym ogniu, aż zmięknie i nabierze złocistego koloru (to może trwać nawet 30-40 min). 

Rozwiń ciasto francuskie. Nie musisz go wałkować, ponieważ ma idealną wielkość i grubość. Zawiń brzegi ciasta z każdej ze stron, jak na pizzy. Kiedy cebula będzie gotowa, rozłóż ją równomiernie na cieście. Wyjmij i odsącz na ręczniku papierowym fileciki anchois. Ułóż je na cebuli w taki sposób, aby tworzyły kształt rombów (bądź kratki). W środku każdego rombu umieść oliwkę. Posyp odrobiną pieprzu i tymiankiem. Opcjonalnie możesz posmarować krawędzie tarty żółtkiem lub mlekiem, aby była błyszcząca.

Piekarnik nagrzej do temperatury 190 stopni i piecz tartę przez ok 30 min. Powinna się zezłocić i lekko unieść.

                 




Muzycznie, dzisiejszy odcinek sponsoruje literka "H" jak Henry Krinkle. Przyssałam się do tego numeru kilka miesięcy temu i mi nie odpuszcza. Dobry chill na dobrze zapowiadający się weekend :). No to baw się dobrze, "jedz, módl się i kochaj" ;)).

Henry Krinkle- "Stay"

                                    






czwartek, 26 września 2013

Tym śniadaniowym bukietem kwiatów zdobędziesz jej serce ;))

Dawno, dawno temu żyła sobie księżniczka, która dowiedziała się, że droga do serca mężczyzny wiedzie przez jego żołądek... Właśnie. Piękny początek historii, który można spokojnie odwrócić i powiedzieć, że droga do serca kobiety TEŻ wiedzie przez żołądek. Facet, który potrafi zrobić śniadanie z jakkolwiek koślawo pokrojonymi pomidorami (ale z całego serca) zawsze będzie miał u mnie taaaaakiego plusa. I chyba nie tylko u mnie. Bo kto w sobotni poranek nie chciałby aby podano mu śniadanie do łóżka? I do tego jeszcze bez okazji? I wszystko jasne :). Dlatego- Panowie-  nie wkładamy tych historii między bajki tylko zakładamy seksowne fartuszki i do dzieła :).

Pomysłów na śniadanie nie brakuje, od kanapek aż po owsiankę- jest w czym wybierać. Pomysł, którym chcę się podzielić jest- chyba jak zwykle- bardzo prosty. Jego atutem jest nie tylko smak, ale wyszukana, niecodzienna forma. I nie musisz być artystą- plastykiem, aby go zrobić. Ja jestem raczej na bakier z tego typu rzeczami, więc jestem gwarantem tego, że i Tobie się uda :)). Tak rozpoczęty poranek, musi być dobrą wróżbą na cały dzień. Uroczy bukiet z warzyw, jajka, serka, tuńczyka i szynki możesz zaserwować bliskiej osobie bez żadnej okazji i na pewno będzie miło zaskoczona. Jest szansa, że odwdzięczy się buziakiem :). No to lecimy z magicznymi składnikami.

Magiczne składniki:

- 3 pomidorki śliwkowe
- 1 serek twarogowy, granulowany
- 1 puszka tuńczyka w kawałkach, w sosie własnym
- szynka parmeńska lub szwarcwaldzka
-  2 jajka
- 2 łodygi selera naciowego
- sól, pieprz czarny i cytrynowy
- opcjonalnie: łyżeczka majonezu do tuńczyka z twarożkiem

Przygotowanie:

Jajka ugotuj na twardo. W między czasie natnij pomidory od czubka, ale nie nacinaj na całej długości. Musi zostać część łączenia połówek. Łyżeczką od herbaty wydrąż ostrożnie miąższ, aby nie uszkodzić warzywa. Kiedy już to zrobisz, możesz naciąć resztę pomidora "na krzyż", aby powstała forma otwartego tulipana. 

Połącz ze sobą twarożek, tuńczyka i przypraw solą i pieprzem (jeśli lubisz, dodaj też łyżeczkę majonezu). Farszem wypełnij wnętrze pomidora. Łodygi selera pokrój na cieńsze słupki i doczep u dołu pomidora.
To jeden rodzaj kwiatu już mamy.

Obrane jajko przekrój u nasady, aby było widoczne żółtko. Obwiń je dookoła plastrami szynki, aby stworzyły formę płatków. Wykałaczka nie będzie Ci potrzebna, ponieważ szynka trzyma się bardzo dobrze. Podobnie jak w poprzednim przypadku, dodaj łodygę selera.
No i jak efekt?

                     




Brodka śpiewa w jednym z numerów "do mnie mów, bo ja chcę twoje słowa jeść"- z takim śniadaniem to najpierw można zjeść ten bukiet a najwyżej później słowa ;)). Żartuję :). Utwór jest świetny z resztą jak cała płyta, dlatego dziś muzycznie-erotycznie "Saute" Moniki Brodki.

Monika Brodka- "Saute"

                                           
                                   

środa, 25 września 2013

Pasta al forno- zapiekanka makaronowa, której się nie oprzesz :)

Zapiekanka makaronowa to stała bywalczyni prawdziwego włoskiego domu od południa aż po północ tego pięknego kraju. Każda gospodyni ma na niego swój przepis i patent. Bardzo często jest serwowana jako pierwsze danie niedzielnego, rodzinnego obiadu. Należę do zdeklarowanych pastojadów, dlatego zawsze chętnie przygotowuję różne warianty tej potrawy. Z resztą w mojej spiżarce może brakować wszystkiego, ale na pewno nie kilku paczek makaronu i przecieru pomidorowego. A to już połowa sukcesu :)).
Dla mnie pasta to nie tylko pomysł na rodzinny obiad, ale także na imprezę ze znajomymi czy piknik. Można ją spokojnie wykonać nawet dzień wcześniej i smakuje równie dobrze jak świeżo wyjęta z pieca. Wariant który proponuję poniżej jest z mięsem. Ze względu na bliskich, którzy nie jedzą mięsa, bądź ograniczają jego spożycie, proponuję zastąpić mięso mielone tuńczykiem. Wiem, nie każdy wegetarianin je ryby...ale znam takich, którzy jedzą :). W ostateczności, jeśli zupełnie rezygnujesz z powyższych, zamiast mięcha dodaj np. ulubione warzywo (np .por, kabaczek lub pomidorki cherry). I będzie smakować równie wybornie. 

Magiczne składniki:

- makaron (dodaj swój ulubiony; ja w przepisie użyłam rigatoni)
- 40 dag mielonego mięsa wołowego
- pudełeczko przecieru pomidorowego
- 1 mały bakłażan
- 1 mała cukinia
- czarne oliwki
- 1 ząbek czosnku
- ok. 160 g tartej mozzarelli
- 120 g (1 kulka) świeżej mozzarelli 
- oliwa z oliwek
- świeża bazylia
- sól, pieprz

Przygotowanie:

Zagotuj makaron według instrukcji na opakowaniu; podsmaż w garnku na oliwie z oliwek posiekany czosnek wraz z mięsem mielonym, solą i pieprzem. Dodaj przecier pomidorowy i świeżą bazylię i gotuj razem przez ok 15 min. W między czasie podsmaż  pokrojone w plastry bakłażany (pamiętając o posypaniu ich wcześniej solą i odstawieniu na ok 30. min do pozbycia się goryczy) oraz cukinię. Kiedy makaron będzie ugotowany a mięso podsmażone, połącz je ze sobą. Dodaj też podsmażoną cukinię. Teraz wystarczy już tylko dodać do garnka tartą mozzarellę (dodaj 3/4 opakowania). Przygotuj naczynie żaroodporne i wysmaruj je tłuszczem na dnie i po bokach. Przenieś zawartość garnka do naczynia żaroodpornego, ułóż na wierzchu plastry bakłażana i obficie posyp tartą mozzarellą. Udekoruj jeszcze plastrami świeżej mozzarelli a  kiedy ser się roztopi, powstanie fantastyczna, chrupka warstwa. :) .

Całość wstaw do piekarnika na 30 min. w temperaturze 180 stopni.




Dziś klipem dnia wcale nie będzie włoski hicior. I tu pewne zaskoczenie, bo ledwo się powstrzymałam ;)).
Będzie za to coś, co jest dla mnie mimo upływającego czasu, wciąż aktualne i sprawia radochę: Passion Pit
A, że utwór nazywa się "Sleepyhead", też dziś nie jest przypadkowe :)). Miłego odbioru i smacznego!

Passion Pit- " Sleepyhead"

                                          





poniedziałek, 23 września 2013

Tarte à la provençale- tarta prowansalska

Bardzo lubię podstawowe przepisy, które można modyfikować po swojemu na tysiące sposobów. Tarta jest dla mnie bardzo wdzięcznym daniem, które daje pole do popisu i pozwala puścić wodze fantazji. A właśnie o fantazję chodzi w tym całym gotowaniu! Tarty są zarówno słone jak i słodkie, co odróżnia je od innej, podobnej  francuskiej potrawy -quiche- które robi się tylko na sposób wytrawny. To wdzięczne danie jest bardzo smaczne, sycące i tak samo dobrze smakuje na ciepło jak i na zimno. Wygląda też niesamowicie za sprawą pokrojonych w plastry warzyw. Absolutnie nie jest trudna do zrobienia, jakkolwiek groźnie wygląda :). Warto nauczyć się robić ciasto bazowe do tej potrawy, bo potem można już dodać czego dusza zapragnie. Moja propozycja ma charakter prowansalski i aż mam ciarki jak pomyślę sobie o słonecznej Prowansji w taki deszcz :). Zatem do dzieła i udanej zabawy!

Magiczne składniki:

Spód:

- 300 g mąki pszennej
- 180 g masła
- sól
-1 jajko
- odrobina wody

Nadzienie:

- 1 cukinia
- 2 marchewki
- 1 por
- czerwona papryka
- żółta papryka
- 2 łyżeczki musztardy (ja akurat użyłam prowansalskiej marki Maille, ale może być też dijońska)
- mieszanka ziół prowansalskich
- sól
- pieprz cytrynowy
- duży kubek śmietany
- 3 jajka
- tarty żółty ser (taki, jaki lubisz)

Przygotowanie:


Przesiej mąkę do miski, dodaj pokrojone na mniejsze kawałki masło i sól. Rozcieraj zawartość do połączenia się składników. Teraz dodaj jajko i dalej rozcieraj. Jeśli masa nie jest wystarczająco zwarta i nie łączy się, dodaj odrobinę wody. Wyrobione ciasto wstaw do lodówki na 40 min.
Po tym czasie rozwałkuj ciasto i przełóż je do formy na tartę, wysmarowaną wcześniej masłem. Ponakłuwaj spód i boki widelcem, aby tarta za bardzo nie wyrastała. Dodatkowo dobrze jest ją obciążyć przed pieczeniem, tzn. na tartę wyłożoną papierem do pieczenia wrzuć fasolę jaś (lub groch). Tak przygotowane ciasto włóż do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni i piecz przez 15 min.

W między czasie pokrój wszystkie warzywa wzdłuż na możliwie cienkie pasy (tak, wiem, jest przy tym trochę zabawy, ale jaki efekt!  :)). Po wyjęciu ciasta z piekarnika, usuń papier do pieczenia i fasolę. Wysmaruj dno 2 łyżeczkami musztardy. Warzywa w dowolnej konfiguracji układaj dookoła naczynia, zaczynając od zewnętrznych krawędzi aż do środka. Cała tarta powinna być wypełniona warzywami dość ściśle. Teraz wystarczy już tylko zmieszać ze sobą śmietanę z 3 jajkami i serem i obficie dodać ziół prowansalskich, szczyptę soli oraz pieprz cytrynowy. Masę śmietanową wylej na całą tartę.

Całość wstaw do pieca i piecz przez ok 45 minut w temperaturze 180 stopni.





A dziś do obiadu  pośpiewa mi na wyłączność Carla Bruni. Bo kto gotującemu zabroni ? ;)))
Swoją drogą jak to dobrze, że już nie musi pełnić obowiązków Pierwszej Damy we Francji i może pisać więcej genialnej muzyki :)).

Carla Bruni- "Chez Keith et Anita"





sobota, 21 września 2013

Uczta dla zmysłów: Kardamonowe ciasto ze śliwkami

Pewne przyzwyczajenia i upodobania kulinarne z dzieciństwa się nie zmieniają. Kiedy byłam mała, moimi ulubionymi słodyczami były śliwki w czekoladzie. No...i kilka innych też na pewno :). Natomiast do kanonu potraw z dziecięcych lat zaliczyłabym też na pewno naleśniki. Tak, ukochane naleśniki na 1000 sposobów :). Ale dziś to nie one występują tutaj w roli głównej. Na lokalnym bazarku uśmiechnęły się do mnie śliwki, więc nie mogłam im odmówić i zabrałam je do domu :). Tak więc włączyłam sobie Chilli Zet a dźwięki muzyki za pośrednictwem moich rąk zrobiły resztę pracy...i tak powstało ciasto śliwkowe z kardamonem i czekoladą :).Uwielbiam, kiedy rzeczy w kuchni dzieją się same. Nie lubię liczyć upływającego czasu i na szczęście pieczenie sprawia, że totalnie tracę jego poczucie:).

No to jaka jest ta magiczna receptura? Proszę bardzo :)

Magiczne składniki:

- ok 0,5 kg śliwek
- 2,5 szklanki mąki
- szklanka brązowego cukru
- 3/4 kostki masła lub margaryny
- 3 jajka
- łyżeczka proszku do pieczenia
- bułka tarta do podsypania spodu
- tabliczka gorzkiej czekolady
- kardamon, cynamon

Przygotowanie:

Wymieszaj ze sobą składniki suche w postaci mąki, cukru i proszku do pieczenia (mąkę wcześniej przesiej). Dodaj razem jajka i masło i zagnieć wszystko razem do wyrobienia jednolitej masy. Zawiń je w folię aluminiową i wstaw na 20-30 min do zamrażarki. Oddziel kawałek ciasta od reszty masy, która posłuży Ci do wykończenia wypieku.
Brytfankę wysmaruj tłuszczem i podsyp bułką tartą. Rozwałkowane ciasto przełóż do brytfanki i ułóż na nim połówki śliwek miąższem do góry, aby pokryły całość. Teraz możesz posypać je lekko cukrem, jeśli lubisz nieco słodsze ciasta, choć nie jest to konieczne. Posyp śliwki kardamonem i cynamonem. Resztę ciasta, która została po oddzieleniu, utrzyj na tarce o grubych okach prosto nad ciastem. Powstają fajne wiórki :).

Tak przygotowane ciacho wstaw do piekarnika na ok 170 stopni na godzinę. Podglądaj od czasu do czasu co się tam dzieje :).

Po przestudzeniu ciasta, rozpuść czekoladę i udekoruj wierzch. NIEBO!




Kiedy skończę pisać tego posta, pędzę do kuchni po ciacho, włączam sobie Mikromusic...i proszę mnie nie szukać przez najbliższą godzinę :). Odezwę się, jak tylko wrócę z tej bajki.

Mikromusic- "Thank God I'm a woman"

 
                                   



piątek, 20 września 2013

Ekspresowe podjęcie gości cz. I: Babeczki z łososiem i z twarożkiem / Malinowe Affogato

Powiedzmy sobie szczerze: nie jestem Marthą Stewart. Nie jestem nawet w małym procencie taka jak ona. Na szczęście ten brak (jak również brak dodatkowej pary rąk) udaje mi się jakoś rekompensować i spokojnie daję sobie radę z przygotowaniem imprez. Pewnie kilka osób czytających teraz ten post przygotowuje się na piątkowe odwiedziny znajomych. Założę się, że znajdzie się kilka takich, które kompletnie nie ogarniają rzeczywistości po pracy, bo zmęczenie daje się we znaki. I co wtedy?
Zawsze jest wyjście. Można kupić chipsy i paluszki. To prawda. Można w sumie też ugotować coś fajnego, ale w pojedynku: gotowanie vs prysznic/włosy/ogarnięcie się/ przegrywa u mnie gotowanie. Co innego sobota. Jakoś tak więcej czasu na wszystko. Mam zatem kilka swoich patentów na coś dobrego na szybko, co zawsze się sprawdza. Jest prosto, elegancko i apetycznie. I najważniejsze jest to, że mogę spokojnie spędzać czas ze znajomymi i grać z nimi w planszówki lub na konsoli. Moje 2 z kilku patentów to wytrawne babeczki z twarożkiem i łososiem i malinowe affogato (jest to oczywiście wariacja na temat affogato, bo nie są to lody zanurzone w kawie).

Magiczne składniki na babeczki z łososiem i twarożkiem:

-  300 g twarożku 
- 100 g łososia w plastrach
- babeczki słone (można je dostać w większości marketów. Kiedy mam czas- piękę je sama, ale proponowana przeze mnie forma jest bardzo ekspresowa)
- koperek
- pół łyżeczki herbacianej musztardy miodowej
- cytryna
- pieprz i sól

Przygotowanie:

Twarożek wymieszaj z pokrojonym na cząstki łososiem i posiekanym koperkiem. Dołóż pół łyżeczki od herbaty musztardy miodowej, następnie dopraw szczyptą pieprzu i soli. Pamiętaj aby nie przesadzać z tą ostatnią, bo sam łosoś jest już dość słony. Nadziej babeczki i udekoruj plastrami cytryny. 

Wytrawny smak babeczek przełamuję eleganckim małym deserkiem, podawanym w kieliszkach do wina.

Magiczne składniki na Malinowe Affogato:

- szklanka malin
- 2 łyżeczki brązowego cukru lub miodu
- jogurt naturalny
- lody czekoladowe (osobiście lubię Carte d' Or, bo mają super kawałki czekolady :))

Przygotowanie:

Zmiksuj maliny z cukrem i przelej je do kieliszków na wysokość 1/4 lub 1/2. Dodaj dużą łyżkę lodów czekoladowych i zalej jogurtem (z miodem lub bez). Udekoruj wierzch całymi malinami i świeżą miętą.
Kto by się spodziewał, że w środku natrafi na pyszne lody? Mmmmmmm...mniam :)

Oczywiście ilość produktów w obu przypadkach zależy od tego, ile osób się spodziewasz. W razie czego, dasz sobie radę :)).






A muzycznie jestem dziś w nastroju na Rusko i dźwięki "raskopodobne".

Rusko- "Everyday"








czwartek, 19 września 2013

Sernik z jagodami: Blueberry Dream

Ani się człowiek obejrzy a Gar już coś kombinuje. Nie zawsze konsultuje ze mną przepisy, ale muszę przyznać, że ten trafia całkowicie w mój gust. Kto zrobił zapas jagód- będzie zbierał plon, nawet w środku zimy ;). Dziś mam zdecydowaną potrzebę podwyższenia poziomu cukru, więc wykręcony przez Gara Blueberry Dream nadaje się idealnie.
Jeśli wydaje Ci się trudny w wykonaniu- nic bardziej mylnego. Wręcz przeciwnie. I nie panikuj nawet, jeśli coś się nie do końca uda. Założę się, że Gordonowi Ramsay'owi też trzęsły się ręce, dopóki nie poszatkował pierwszych stu kilo cebuli. Julia Child na pewno też niejeden naleśnik zmarnowała :) Tak więc, do dzieła!

Lekki jak piórko i delikatny w smaku: Blueberry Dream.

Magiczne składniki:

Spód ciasta:

- ok 150g pokruszonych ciastek typu Digestive
- 1/2 szklanki płatków owsianych
- brązowy cukier lub miód (ilość jak zwykle zależy od Ciebie)
- ok 1/4 paczki masła

Masa:

- 4 szklanki jagód
- ok 60 dag twarogu sernikowego (są dostępne w kubeczkach)
- 1 szklanka cukru (sugerowana, ale jak zwykle dosłodź jak chcesz)
- duży kubeczek śmietany 30 %
- 1/3 szklanki wody
- ok 3 łyżeczki herbaciane żelatyny

Na wierzch:

- słoik dżemu z czarnej porzeczki

Przygotowanie:

Połącz ze sobą kruche ciasteczka, płatki owsiane, cukier, masło i zagnieć je dobrze. Wyłóż na spód tortownicy i podpiecz w piekarniku przez ok 10 min.

W oddzielnej misce połącz ze sobą ser twarogowy, jagody i cukier. Najlepiej użyj to tego robota kuchennego na wolnych obrotach. Dodaj żelatynę uprzednio rozpuszczoną w wodzie. Następnie ubij śmietankę i dodaj ją do reszty masy. Całość wymieszaj delikatnie łyżką, aby nie opadła.
Teraz wystarczy ją przełożyć na tortownicę, kiedy spód jest nieco ostudzony. Całość wstaw do lodówki na kilka godzin.

Aby zrobić ładną "glazurę" na wierzchu, wystarczy rozpuścić na patelni dżem. Kiedy się upłynni, przetrzyj go przez sitko i wysmaruj wierzch ciasta. Mmmmmm....pycha!! :)




Tylko jeden utwór przychodzi mi na myśl patrząc na mój Blueberry Dream...oczywiście "Walking on a dream" :) .

Empire Of The Sun- "Walking on a dream"


MiLady poleca: recenzja wydawnictwa" Książka kucharska włoskiej Mamy"

Na rynku wydawniczym jest dostępnych wiele książek kucharskich, zaś ich autorzy wręcz prześcigają się w pomysłach, co zrobić, by ich książka była atrakcyjna. A jest na co popatrzeć: od przepisów z różnych stron świata, opatrzonych pięknymi zdjęciami, zgrabnymi i zwięzłymi przepisami aż po powieści z kulinarne.
Przechadzając się między półkami w księgarni natrafiłam na książkę, która wręcz "od pierwszego dotyku" zdobyła moje serce :). "Książka kucharska włoskiej Mamy" Wydawnictwa Olesiejuk zachęca już swoją okładką. Widzimy na niej m.in. zdjęcie roześmianej pani, która unosi szklankę jakby w geście toastu. Dalsze strony także nie rozczarowują- na wstępie dowiadujemy się, kim jest owa "włoska Mama" i jaka jest jej filozofia życiowa. A jej życie kręci się właśnie wokół rodziny i gotowania i ową czynność traktuje niemal jak misję. 

Strony książki przypominają swoim wyglądem stary, babciny album. Z jednej strony mamy "przyklejony" na "świstku", niby napisany odręcznie przepis a z drugiej strony zachwycające zdjęcia i bardzo ładną szatę graficzną. Motywem przewodnim są oczywiście tradycyjne, włoskie receptury. Wydawnictwo zostało podzielone na kilka kategorii: znajdziemy w nim pomysły na proste kolacje, przepisy na specjalne okazje, na dania piknikowe czy na leniwe dni, co przynajmniej mnie ułatwia poruszanie się po niej. Ciekawym akcentem są też wskazówki mamy i nie zawsze są związane z kulinariami. I tak znajdziemy w niej porady jak sprawić na przykład by dzieci dobrze się bawiły na pikniku czy "jak się nie przejmować". Polecam.

To zaledwie ułamek tego, co książka oferuje. Najlepiej po prostu zaszyć się z nią pod kocem i w jesienne, szare dni pomarzyć o biesiadowaniu gdzieś w ogrodzie oliwnym lub z widokiem na Morze Śródziemne. Być może zainspiruje Cię do tego, by zorganizować domową imprezę w południowym stylu. Nie martw się- Mama Ci we wszystkim pomoże :)).






Autor: Agnieszka Włudarska (red.)

  • Wydawnictwo: Olesiejuk
  • Rok wydania: 2011
  • Ilość stron: 222

A co dodatkowo umili czytanie książki? Pozostanę jednak konsekwentnie w klimacie Włoch. Giorgia, kolejna- po Minie- ukochana wokalistka z południa. Mogłabym jeszcze dodać Patty Pravo, ale to już inna historia :).

Giorgia- "Per fare a meno di te" 





środa, 18 września 2013

Haute cuisine w domowym wydaniu i klasyka smaku jednocześnie- Wołowina po burgundzku

Kiedy myślę o Francji, przychodzi mi na myśl w pierwszej chwili piękny Paryż, Prowansja, pola lawendowe i genialne narciarskie szaleństwo w Val Thorens. No i może jeszcze bagietka :). Kulinarnie- oprócz żab, których nigdy nie tknę, bo się ich boję nawet na żywca- wołowina po burgundzku. Dumnie określana mianem haute cuisine (dosłownie "wysoka kuchnia" lub tez grande cuisine), rzeczywiście broni swojego tytułu całkiem zgrabnie. To niesamowite, że potrawa tak rustykalna w gruncie rzeczy, wdarła się szturmem na europejskie salony i traktowana jest jako danie bardzo eleganckie. Nie wymaga dużego nakładu pracy, jedynie odrobiny cierpliwości i zasobów finansowych...fakt, nie należy może do zbyt ekonomicznych, codziennych posiłków, ale za to od święta bądź dla uczczenia wyjątkowej okazji- na prawdę warto. Z kieliszkiem dobrego wina (a jakże burgundzkiego ;)) wieczór we dwoje, proszona kolacja, spotkanie ze znajomymi- po prostu musi się udać! Nie wspomnę już o tym, że jeśli Twoja druga połówka ma upodobania kulinarne zbliżone bardziej do Freda Flinstona niż do Anji Rubik, to za takie danie będzie zmywać przez cały tydzień! <3

Magiczne składniki:

- 1 kg wołowiny (najlepiej rozbratel, udziec lub łopatka)
- 5-6 plastrów surowego boczku
- 2 marchewki
- 2 cebule
- 3 ząbki czosnku
- 30 dkg pieczarek
- dobrej jakości, wytrawne, czerwone wino ( nie waż się użyć żadnych Kadarek i tym podobnych :)) najlepiej oczywiście burgundzkie, ale ja dałam np.to z Bordeaux
- bulion wołowy
- 2 łyżki stołowe koncentratu pomidorowego
- oliwa z oliwek
- bukiet garni: liść laurowy, tymianek, pietruszka
- sól, pieprz

Przygotowanie:

Wołowinę pokrój w kostki o wielkości ok. 4-5 cm. Plastry surowego boczku również na mniejsze kawałki. Rozgrzej patelnię, dodaj oliwę z oliwek i podsmaż na niej boczek a następnie wołowinę. Zrób to partiami. Wołowina powinna się podsmażyć a nie oddać cały smak i gotować się. Tak przygotowane kawałki mięsa przerzuć do naczynia żaroodpornego. Teraz dodaj po prostu marchew w większych kawałkach, cebule i pieczarki pokrojone w ćwiartki. Przypraw solą, pieprzem i bukietem garni. Zalej całość wywarem wołowym i winem, tak aby mięso całkowicie się pokryło. Wstaw do pieca nagrzanego do temperatury ok 170 stopni na 3 h. Po tym czasie wołowina będzie się nieziemsko rozpadać.




Dopełnieniem tego niesamowitego smaku jest dla mnie symbol  Francji- Edith Piaf. Wykonanie wcale nie będzie oczywiste, bo utwór jest śpiewany (o rety, znowu :)) przez Włocha i w towarzystwie Divy. I nie we Francji  a w Portofino. Musicie mi wybaczyć te naleciałości ;)).

Panie i Panowie:

Andrea Bocelli ft. Edith Piaf- " La vie en rose" 










wtorek, 17 września 2013

Smashing pumpkins- Zupa krem z dyni i z chilli

Sezonowość, sezonowość i jeszcze raz sezonowość. Niby Ameryki nie odkryłam, ale jednak zdarza się zapomnieć, że dobry i zdrowy produkt to taki, który występuje we właściwej dla siebie porze roku. Dlatego właśnie m.in. pomidory i truskawki mają takie wspaniałe kolory, zapach i smak właśnie latem.
A co teraz? Wyglądając za okno mogłabym stwierdzić, że już tylko kasztany i liście...ale jest jeszcze dynia! Za co tak właściwie lubię jesień? No bo chyba nie za tą pluchę za oknem. Lubię kiedy zaczyna się sezon na dynie, bo to oznacza, że na obiad będzie z niej zupa a na parapecie będzie można położyć te piękne kule o rubensowskich kształtach. Nie wspomnę już o dyni w occie na zimę, bo nie będę w stanie dokończyć tego posta :).

Zmarznięci, przemoknięci i lubiący szybkie akcje kulinarne: zupa- krem z dyni i chilli!

Magiczne składniki:

- dynia średniej wielkości

- 2 marchewki
- mały kawałek selera (bulwy)
- 1 cebula
- 2 ząbki czosnku
- ok 1L wywaru warzywnego lub drobiowego. Jeśli robisz bazę tego typu do innych zup, staraj się robić ją z nawiązką. Potem wywar można zamrozić i mieć go zawsze w pogotowiu.
- świeże chilli (ilość zależy od Twojego gustu i możliwości. Jedni lubią ogień, inni nie :))
- sól
- twardy ser (polecam cheddar, gruyer lub parmezan) do starcia bezpośrednio na talerzu

Przygotowanie:



W zasadzie co tu dużo pisać- wszystko ląduje w garze jak leci, poszatkowane na mniejsze lub większe elementy, kwadratowe czy trójkątne-i tak będą zmiksowane. Jak warzywa zmiękną a zupa się nieco przestudzi, należy ją zmiksować. Podawaj ze startym serem, im więcej tym lepiej. Voila'!

                                 


A czego słucham sobie gotując w tak nostalgiczny dzień? Skoro już zupa jest tak rozgrzewająca i kojąca zmysły, to dopełnieniem tej atmosfery jest Kamp! Fantastyczne trio z rodzimej ziemii łódzkiej :)

Kamp!- "Sulk"





Śniadanie mistrzów: Ciasteczka z musli

Jesteśmy jeszcze w porze śniadaniowej. Część z Was zapewne jada śniadania, ale dam głowę, że są i tacy, którzy przeskakują tę część dziennej rutyny na rzecz szybkiej kawy. A to błąd! Nie masz czasu wczesnym rankiem, bo budzik znów nie zadzwonił? Nie chcesz, aby kanapka spadła znów masłem do dołu jak to zwykle robi? :) Nie ma sprawy. Pół- włoskim sposobem możemy to załatwić i wszyscy będą zadowoleni. Słodkie acz zdrowe i pożywne ciasteczka z musli na dzień dobry. Bo dzień musi się zaczynać dobrze, nawet jak leje za oknem!


Magiczne składniki:

- 2/2,5 szklanki mąki
- 3 całe jajka
- 0,5 paczki margaryny
- brązowy cukier (jego ilość zależy tylko od Ciebie, jak słodkie lubisz)
- miód (tutaj też zależy to od tego jak słodkie mają być Twoje ciasteczka. Możesz też całkowicie zastąpić cukier miodem)
- szklanka ulubionych musli
- 0,5 szklanki płatków owsianych
- opcjonalnie: świeża wanilia/kropla zapachu waniliowego/ czekoladowa polewa do zrobienia zygzaków po wypieczeniu. Dla tych, którzy kalorii się nie boją :)

Przygotowanie:

Zacznij od łączenia wszystkich składników suchych: przesiej mąkę do miski, dodaj cukier, musli, płatki owsiane. Następnie dodaj pokrojoną na mniejsze kawałki margarynę, jajka i miód. Zagnieć ciasto, aby wszystkie składniki połączyły się ze sobą i stworzyły zwartą masę. Jeśli ciasto się zbyt klei, podsyp je sukcesywnie mąką i dalej zagniataj .Uformuj kuleczki dowolnej wielkości i przygnieć je dłonią. Takie małe, okrągłe placuszki układaj obok siebie na blasze wyściełanej folią aluminiową. Nie potrzebujesz dodatkowej ilości tłuszczu- ciasteczka zawierają wystarczającą ilość masła aby nie przywarły.


Ciastka piecz w temperaturze 160/170 stopni przez 25/30 min. Podglądaj je czasem, co tam robią w tym piekarniku. Jeśli są już złociste, to znaczy, że zdecydowanie chcą już wyjść.




A co możesz zrobić, aby mieć jeszcze więcej energii? Tak. Włączyć ulubioną muzykę. Najlepiej pogodną, w kontrze do tego co dzieje się za oknem :). Czy z taką muzyką od rana coś jest w stanie popsuć Twój nastrój? Mnie nie ;).

Klingande- "Punga"


                                        









poniedziałek, 16 września 2013

Echo włoskiego lata: Parmigiana z bakłażanem

Lato może i jest już za nami, ale zawsze można powracać do niego myślami i...smakami przywiezionymi z wakacji. Bakłażan, obok pomidorów to jedno z moich ukochanych warzyw, które mogę odmieniać przez wszystkie przypadki: smażony, grillowany, w marynacie, sam lub w towarzystwie pasty. Wcale się nie dziwię, że jest tak lubiany przez Włochów i stanowi bazę wielu dań. A co dzisiaj? No właśnie- echo włoskiego lata od Sycylii aż po Piemont. W rolach głównych: Parmigiana z bakłażanem.

Magiczne składniki:

- 2 bakłażany (ilość bakłażanów zależy od wielkości Twojego naczynia żaroodpornego, u mnie akurat mieści się taka ilość)
- 1 przecier pomidorowy
- ok 300g sera provolone
- ok 150g tartego parmezanu
- 1 duża cebula
- 2 ząbki czosnku
- kilka liści świeżej bazylii
- oliwa z oliwek
- sól, pieprz

Przygotowanie:


Proponuję zacząć od sosu pomidorowego. Rozgrzej patelnię, dodaj nieco oliwy z oliwek i podsmaż razem posiekaną cebulę z czosnkiem. Kiedy cebula się już zeszkli dodaj przecier pomidorowy, następnie liście bazylii. Dodaj szczyptę soli i pieprzu. Gotuj jeszcze przez ok 5 minut.


Odetnij końcówki bakłażanów i pokrój je wzdłuż na plastry szerokości centymetra. Połóż je na durszlaku i posyp każdy plaster dodatkową ilością soli. Zostaw je tak na ok 40 min, aby się nieco "zapociły"i oddały całą gorycz. Po upływie tego czasu osusz je ręcznikiem papierowym i ponownie rozgrzej patelnię. Smaż bakłażany do momentu zarumienienia a przekładając na talerz, ponownie osusz ręcznikiem, by nie pływały w tłuszczu.

Do naczynia żaroodpornego dodaj łyżkę oliwy i  łyżkę wazową sosu pomidorowego, by pokrył całość. Następnie ułóż pierwszą warstwę usmażonych bakłażanów miejsce przy miejscu. Ponownie polej sosem pomidorowym. Posyp całość częścią tartego parmezanu a następnie ułóż plastry provolone. Kolejną warstwę powtórz tak samo od nowa. Zakończ przygotowanie sosem pomidorowym i warstwą tartego parmezanu.

Tak przygotowany pakunek wrzuć do pieca na ok 40 min w temperaturze 170° (aż do zrumienienia i chrupkiej warstwy na wierzchu).


A skoro o Italii mowa, to nic nie pasuje do tego dania jak muzyka Miny Mazzini. Chyba Pierwsza Dama włoskiej piosenki by nim nie pogardziła ;)). Po prostu ją uwielbiam.






niedziela, 15 września 2013

Sałatka brokułowa z fetą, czyli rzecz o dzieleniu domu z królikiem

Kiedy nie wiem do końca na co mam ochotę to zawsze z labiryntu myśli wyłania się w pierwszej kolejności sałatka z brokułami i z fetą. Mam nieco ułatwioną sprawę, ponieważ dzielę dom z królikiem, co oznacza, że tego warzywa nie powinno zabraknąć w lodówce :). Natomiast kiedy go brakuje, pluszowa awantura jest gotowa ;). To już byłby zapewne temat na kolejnego bloga (kto wie, czy nie założę go z królikiem?) więc powrócę do jedzenia. Sałatka jest niezwykle prosta i bogata w smaku. Jednym słowem- stanowi dobrą propozycję nie tylko dla wegetarian.

Magiczne składniki:

- brokuł
- opakowanie sera feta
- mały słoiczek czarnych oliwek
- miks orzechów włoskich, orzechów nerkowca, migdałów, słonecznika, rodzynek (można zmieszać je samemu, ale w sklepach są dostępne już gotowe mieszanki. Można je też zastąpić ulubionymi bakaliami)
- jogurt grecki
- czosnek (osobiście daję go sporo, nawet do 4 ząbków)
- sól, pieprz

Przygotowanie:

Brokuły podziel na mniejsze różyczki i wrzuć do wrzącej wody. Gotuj do momentu, kiedy nieco zmiękną, ale nie będą rozgotowane. Aby zachowały swój intenstywny kolor, wrzuć je zaraz po odcedzeniu do miski z wodą z lodem. Po schłodzeniu wrzuć je do miski, dodaj czarne oliwki oraz ser feta. Do kubeczka jogurtu greckiego dodaj ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę, sól, pieprz i polej nimi zawartość miski. Na koniec dodaj swój ulubiony miks orzechów, migdałów i rodzynek. Użyj ulubionego talerza (jaki masz dziś nastój? na kolor biały, niebieski, zielony?) i jeśli to możliwe, uciekaj z nim, zanim wszystko Ci sprzątną z miski ;)))



A czego sobie posłuchiwałam w tym czasie? Klimatycznie, nietematycznie.
Totally Enormous Extinct Dinosaurs- Garden







sobota, 14 września 2013

3...2...1...0...START !

Zapraszam Cię do mojego  kulinarno-muzycznego mikroświata, w którym dzielę się przepisami. Podczas gotowania uwielbiam słuchać dobrej muzyki która mnie nastraja i napić się lampkę wina. Uwielbiam też śpiewać, czasem pokrzyczeć i pomrukiwać sobie pod nosem  kiedy nikt nie widzi.

Na tej stronie znajdziesz rozmaite przepisy na co dzień i od święta. Nie ma konkretnego klucza czy kategorii- to po prostu moje małe fanaberie. Bez zadęcia i mąki po łokcie robię rzeczy znane a czasem mniej znane z różnych stron świata. Na  wytrawnie i na słodko.  Staram się, aby nie zajmowały zbyt dużo czasu w natłoku codziennych spraw i aby nie były zbyt skomplikowane. Ważne, aby ten moment dawał radość i scalał ze sobą wszystkich zasiadających do stołu.

Pozdrawiam,

MiLady