TRANSLATE

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Skandynawskie inspiracje: najlepszy przepis na zupę rybną. Tak. Nie musisz jeść pierogów przez 3 dni :)


Ostatnie poprawki w kuchni i na domowej choince zwiastują zbliżającą się Wigilię. Gar tak nie mógł doczekać się Świętego Mikołaja i widoku reniferów ( żeby czasem nic go nie ominęlo), że spakował mnie, wsadził w samolot i tak oto razem nadajemy ze Skandynawii. A dokładnie ze Szwecji, bo podobno to właśnie od tutejszych dzieci (i niesfornych garów) Mikołaj zaczyna podróż przez Świat. Tak więc nie miałam wyjścia. Korzystając z okazji, zaczerpnęliśmy kilka inspiracji. Zupa rybna jest jedną z nich i moim zdaniem doskonale wpisuje się w charakter Świąt. Tradycyjnie na polską Wigilię jemy zupę grzybową lub barszcz czerwony- dlaczego nie spróbować zupy rybnej? To doskonała alternatywa dla poszukujących nowych, ciekawych smaków. Albo dla tych, którzy pierogowemu obżarstwu w hurtowych ilościach mówią stanowcze "nie" :). 

Przepis na tę zupę pochodzi od mojej Mamy i jest to zdecydowanie najlepszy przepis na zupę rybną jaki widziałam. I smakowałam oczywiście :).


Magiczne składniki:

- 400 g filetu z dorsza
- 400 g filetu z łososia
- 1 duża, czerwona papryka
- 1 duża, żółta papryka
- 1/2 korzenia selera
- 2 marchewki
- 1 por
- 4 ziemniaki
- 1 mały kubek śmietany 18%
- pęczek kopru
- 1 kostka bulionu rybnego
- przyprawy: tymianek, sól, pieprz
- 3 łyżki oleju

Przygotowanie:

Wszystkie warzywa  pokrój w kostkę i podsmaż w garnku na oleju (oprócz podsmażenia ziemniaków).

Dodaj tymianek i zalej wszystko ok 1 L wody. Teraz dodaj ziemniaki i 1 kostkę bulionu rybnego dla wzmocnienia smaku.Gotuj przez kilkanaście minut aby warzywa zmiękły.

Oba gatunki ryb pokrój w kostkę i dodaj do zupy. Następnie dodaj śmietanę i posiekany koper (musi być go duuużoooo). Całość gotuj jeszcze przez 10 minut.

Zupa potrzebuje czasu aby całkowicie przejść smakiem, dlatego polecam odstawić ją na jakieś 4h i dopiero spożyć.

Fantastyczna, nieprawdaż? :)




Abba jest dla Szwecji tym, czym Beatelsi dla Wielkiej Brytanii tj. legendą, znakiem firmowym, którym należy się chwalić przy każdej możliwej sposobności. Chociaż nie jest to może nuta świąteczna, to nie wyobrażam sobie aby zupa rybna nie szła w parze z muzyką tego zespołu. To jak opalać się w słońcu na tle jamajskiej fototapety. Tak, totalnie bez sensu ;)).

Abba- "Dancing queen"








wtorek, 10 grudnia 2013

Kuchenne opowieści: Bajecznie prosty sernik żurawionowo-waniliowy

Utarło się jakoś powszechnie, że serniki na zimno robimy latem...nic podobnego- w Garowej kuchni sezon na dobre i szybkie pomysły trwa cały rok :). To kolejny, bajecznie prosty i niewymagający czasu przepis. Warto dodać, że zamiast proponowanej przeze mnie żurawiny, można dodać dowolny, ulubiony owoc. Ja akurat uwielbiam żurawinę i namawiam do niej każdego, nie tylko ze względu na smak, ale też właściwości zdrowotne. 

Lekki jak chmurka i pyszny...jak sernik waniliowo-żurawinowy! ;)).
Fota poglądowa poniżej. Ale nie bój się eksperymentować. Jeśli masz inny pomysł na udekorowanie ciasta, bądź dodanie czegoś od siebie-zrób to. Tak rodzą się genialne modyfikacje :)).



Magiczne składniki:

- 1 kg serka homogenizowanego, waniliowego
- ok. 170 g ciasteczek Digestive lub zwykłych herbatników
- 1/4 paczki masła Lurpak (lub zwykłej Palmy jak wolisz)
- 200 g konfitury żurawinowej
- 50 g suszonej żurawiny
- 1 łyżka stołowa żelatyny (zamiennie można użyć agar- agar, spełni tą samą funkcję)
- kilka kostek gorzkiej czekolady

Przygotowanie:

Zacznijmy od spodu ciasta. Rozgnieć herbatniki razem z masłem tak, aby się zmieszały ze sobą. Wilgotną masę przełóż do tortownicy i podpiecz w piekarniku przez 10 min w temperaturze 170 stopni. Odstaw do przestudzenia.

Aby zrobić masę: Do serka homogenizowanego dodaj konfiturę żurawinową. Żelatynę rozpuść w 3/4 szklanki lekko ciepłej wody, przestudź i dodaj ją do masy serowej. Delikatnie wymieszaj całość.
Masę przełóż do tortownicy i wstaw do lodówki na kilka godzin do stężenia.

Po kilku godzinach udekoruj wierzch ciasta suszoną żurawiną i rozetrzyj na nim gorzką czekoladę.





Są takie utwory, które natychmiast przywodzą na myśl różne reklamy. I tak gdy słyszę utwór Madison "#1" moje myśli wędrują w stronę napoju wyskokowego pewnej znanej firmy. Ale nie dlatego lubię ten numer :). Po prostu wpada w ucho i przyjemnie zaczyna się dzień od tak energicznego kawałka :). Wtorkowe przedpołudnie a w głowie nadchodzący weekend- Madison. "Number One".


wtorek, 26 listopada 2013

Gdy Ci smutno, gdy Ci źle: Tarta gruszkowa z mascarpone...i cynamonem

Wyznałam już na łamach Gara, że jestem zdeklarowanym pastojadem. Podtrzymuję zdanie :). Oprócz tego mam też ukochany zestaw przypraw, bez których nie potrafię żyć, zaś ich brak w kuchennej szafce przyprawia mnie o zawał. I tak wśród nich jest: mieszanka garam masala, curry, zioła prowansalskie...i cynamon. I właśnie ten ostatni występuje dziś w roli głównej w towarzystwie gruszek i sera mascarpone. Zacne to trio, nie powiem. Na zdjęciu poniżej wklejam dowód mojej miłości w wersji niemal patologicznej, bo jak widać gruszki są "wystarczająco" opruszone tą cenną przyprawą :). Spokojnie, wszystko się pięknie zgrało smakowo.


Jaki jest sekret na pyszną tartę z gruszkami? Pozwól, że Ci go wyjawię.... :)

Na pewno potrzebujesz magicznych składników:

Spód tarty:

- 300 g mąki pszennej
- 170 g masła
-  szczypta soli
- 1 jajko
- odrobina wody
- 1/4 szklanki cukru pudru

Nadzienie:

- 1 opakowanie sera mascarpone (250g)
- 5 gruszek
- 3 jajka
- 1/4 szklanki cukru
- przyprawy: cynamon (opcjonalnie jeszcze z kardamonem, jeśli ktoś lubi- tak jak ja ;))

Przygotowanie:

Przesiej mąkę do miski, dodaj cukier puder oraz pokrojone na mniejsze kawałki masło i sól. Rozcieraj zawartość do połączenia się składników. Teraz dodaj jajko i dalej rozcieraj. Jeśli masa nie jest wystarczająco zwarta i nie łączy się, dodaj odrobinę wody. Wyrobione ciasto wstaw do lodówki na 40 min.

Po tym czasie rozwałkuj ciasto i przełóż je do formy na tartę, wysmarowaną wcześniej masłem. Ponakłuwaj spód i boki widelcem, aby tarta za bardzo nie wyrastała. Dodatkowo dobrze jest ją obciążyć przed pieczeniem, tzn. na tartę wyłożoną papierem do pieczenia wrzuć fasolę jaś (lub groch). Tak przygotowane ciasto włóż do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni i piecz przez 15 min.

Po wyjęciu i przestudzeniu spodu, ułóż na nim połówki gruszek (obranych i bez gniazd nasiennych), aby wypełniły całe naczynie. Posyp je cynamonem (i opcjonalnie szczyptą kardamonu).

Do odzielnej miski przełóż ser mascarpone, 3 jajka i cukier. Wymieszaj je mikserem,

Gotową masą zalej tartę z gruszkami i wstaw do piekarnika na ok. 45 min w temperaturze 170 stopni.



Może nie jest to pora na summertime sadness, ale na późno- jesienny owszem. No, czasem ;).
Pani o dość miło-i- marketingowo-brzmiącym nazwisku Del Rey (właściwie pseudonimie, bo na prawdę nazywa się Elisabeth Grant) można kochać albo nienawidzieć, ale na pewno nie można przejść obok niej obojętnie. Dla jednych to dama z fajnym głosem i pomysłem na siebie, dla innych nudna i melancholijna satelita, którą show biznes strawi i wypluje. Być może. Jak dla mnie nawet jeśli ją wypluje, to pozostawi po sobie fajny album :). Lana Del Ray. Ograna, acz cóż z tego.

Lana Del Ray- Summertime Sadness





piątek, 15 listopada 2013

Nie masz czasu na lunch? Pennette z łososiem na białym winie. To się musi udać!

Gar. Gareczek. Garek. Jak go nie kochać? W czasie kiedy rano wstaję jak zombie i nie ogarniam niczego przychodzi ON. Ze  swojego kuchennego królestwa, centrum dowodzenia zorganizowanego lepiej niż MI6 nawiguje moim mikroświatem. Tak stało się i dziś. Między poranną kawą a kolejnym utworem w radio Zet Chilli wpadł na pomysł szybkiego lunchu. Wie, że nie ma czasu, ale wie też, że opcja  zagryzania suchej bułki czarną herbatą nie przejdzie. Potrzeba jest matką pomysłów, także tych ekspresowych, dlatego dziś jemy pennette z łososiem. Jedynym "ekstrawaganckim" dodatkiem jest białe, wytrawne wino. 15 minut pracy a niekończąca się przyjemność.

Z resztą, czy Gar kiedykolwiek Cię zawiódł? Mnie nie :).



Magiczne składniki:

- 200/250 g wędzonego łososia
- makaron pennette
- tarty parmezan lub grana padano (do posypania wierzchu)
- kieliszek białego, wytrawnego wina
- 1 mała cebula
- 2 ząbki czosnku
- 1 łyżka stołowa oliwy z oliwek tymiankowej
- duży kubek śmietany 18%
- przyprawy: sól, biały pieprz, szczypta ziół prowansalskich i tymianku

Przygotowanie:

Na patelni  z oliwą zeszklij cebulę pokrojoną w piórka razem z posiekanym czosnkiem. Dodaj pokrojonego na cząstki łososia i smaż chwilę. Dodaj kieliszek wina i poczekaj chwilę, aż odparuje. 

Teraz dodaj śmietanę i wszystkie przyprawy. Kiedy makaron będzie al dente, dodaj go do sosu. 
Wierzch posyp tartym parmezanem i udekoruj świeżym tymiankiem (opcjonalnie).


                            


Jest listopad. Niektórzy są już owładnięci histerią świątecznych zakupów i kupowaniem kolejnych pudeł bombek choinkowych. Tak na marginesie- rzecz mi zupełnie obca. Ale żeby nie było, każdy ma swoją histerię, w tym także ja. 
Mniej więcej o tej porze zaczynam świrować (intensywniej) w temacie nadchodzącego sezonu narciarskiego. Bo narty kocham... Przejawem tegoż jest choćby oglądanie filmów dotyczących narciarstwa ekstremalnego. Tak. Dziś zamiast klipa wrzucam film o białym szaleństwie m.in. w Japonii, na Kaukazie i na Kamczatce. Fajna ekipa, genialne miejsca na Ziemii, muzyczna dawka Mindex i Robot Disaster w jednym- jaaaaazzzdddaaaaa!!

Ride The Planet



wtorek, 5 listopada 2013

Powiew orientu: makaron ryżowy z wieprzowiną w mleku kokosowym

Są takie dni kiedy w kuchni mogłabym spędzić godziny, nieśpiesznie zagniatając ciasto lub przyglądając się, co się dzieje za szybką piekarnika. Niestety nie zawsze jest czas na przygotowanie pracochłonnego posiłku i wtedy uruchamiam swoją szybką listę obiadów.

Makaron ryżowy z wieprzowiną w mleku kokosowym to jedna z moich propozycji na szybki posiłek. Brak czasu nie musi wcale oznaczać jedzenia ze słoików lub kupowania "pierogów na szybko". 

Zatem uciekam do garowej kuchni aby pokazać Ci efekt pracy i zachęcić do takiego szybkiego dania.
Jest pysznie i z nutką orientu! :) 



Magiczne składniki:

- 0,5 kg wieprzowiny
- 1 opakowanie makaronu ryżowego vermicelli
- 1 puszka mleczka kokosowego ok 170 ml
- 1 czerwona papryka
- 1 cebula
- 1 marchew
- świeży imbir
- kiełki: soczewicy, fasoli mung, cieciorki (są też gotowe mieszanki)
- 4 łyżki stołowe sosu sojowego
- mieszanka przypraw garam masala
- opcjonalnie można dodać garść uprażonych ziaren sezamu na wierzch

Przygotowanie:

Wieprzowinę pokrój w cienkie słupki i usmaż na patelni (jeśli masz wok, to super, wykorzystaj go). Kiedy mięso będzie już zarumienione dodaj ok 2 łyżeczek herbacianych garam masali i 2 łyżki stołowe sosu sojowego. Odstaw mięso z patelni.



Do woka wrzuć pokrojoną w piórka cebulę, paprykę pokrojoną w słupki, cienkie plastry marchwi (najlepiej użyć do tego obieraczkę do warzyw) oraz wszystkie rodzaje kiełków. Smaż je przez kilka minut aby lekko zmiękły.

Dodaj wieprzowinę do warzyw razem z  mlekiem kokosowym, kolejną łyżką garam masali i sosu sojowego.
Mieszaj jeszcze przez ok 10 min na mniejszym ogniu.


W międzyczasie zalej wrzątkiem makaron ryżowy z odrobiną soli. Odstaw go na 3 minuty. Po tym czasie jest gotowy do jedzenia.


Twój efekt końcowy wygląda znakomicie :))




Część muzyczna nie będzie związana z orientem- nie wiem czy ku uciesze czy ku zawiedzeniu niektórych:).
Zakochałam się ostatnio w bardzo pozytywnym numerze niejakiego Flevansa- można by powiedzieć-autora hymnu wszystkich nielubiących ciasnych przestrzeni ;)). Flevans jest brytyjskim DJem i producentem między innymi takiego numeru jak" Small room syndrome".

Flevans- "Small room syndrome"