TRANSLATE

środa, 21 maja 2014

"Formidable!" - krem z brokułów i kalafiora z magicznymi składnikami..mmmm

Nie lubię nie mieć czasu na gotowanie i blogowanie... Cóż, była mała przerwka, ale teraz kiedy siedzę nad klawiaturą, palce aż same pracują nad wpisem ! :) Garnki wraz z całą kuchnią - i oczywiście - Garem na czele czekają na polecenia. A jest na co czekać :). Niemalże tradycją jest to, że proponowane dania nie zajmują dużo czasu. Czasem fajnie jest spędzić parę godzin w kuchni na niespiesznym zagniataniu ciasta, ale też miło, kiedy kuchnia pracuje "sama". Mam tu na myśli np. dania jednogarnkowe, zupy czy też dania z pieca, które wymagają stosunkowo niewiele pracy. 

Wraz z nadejściem ciepłych dni czuję potrzebę gotowania lekkich rzeczy. Żadnych ciężkich mięs, czy przytłaczających żołądek sosów. Moją dzisiejszą propozycją jest zupa krem z brokuła i kalafiora z magicznymi składnikami - pęczkiem świeżej bazylii i parmezanem. Nazwałam ją po prostu "Formidable!", co po francusku oznacza "wspaniały/ła". I tak też się dzisiaj czuję :). Uwierz mi, bazylia w tym przepisie działa cuda :). Czym prędzej zabieram się do pracy przy dźwiękach muzyki Stromae. Mianuję go moim pomocnikiem, bo energia płynąca z jego muzyki świetnie koresponduje z moją ;)).


Magiczne składniki:

- 2 brokuły
- pół małego kalafiora
- 1 cebula
- 1 marchew
- 1 korzeń pietruszki
- 4 ząbki czosnku
- pęczek świeżej bazylii ( czyli cała doniczka , jeśli używasz tych kupnych :))
- duży kawałek parmezanu do starcia
- przyprawy: sól, pieprz, duuużo ziół prowansalskich :)

Przygotowanie:

W pierwszej kolejności przygotuj sobie dobrą książkę lub film, bo będziesz miała duuużo czasu, kiedy kuchnia będzie pracować za Ciebie :)
Kiedy już wiesz co zrobisz z nadmiarem czasu, przygotuj średniej wielkości garnek. Brokuła i kalafiora podziel na jak najmniejsze różyczki - będą się szybciej gotować. 

Oprócz nich dodaj: cebulę (przekrój ją tylko na pół ), obraną marchew i pietruszkę (pokrój na mniejsze części),  czosnek.

Zagotuj całość aż do uzyskania miękkich warzyw. Kiedy wszystkie będą ugotowane, zdejmij garnek z gazu. 
Wrzuć pęczek bazylii, dopraw solą, pieprzem i szczyptą ziół prowansalskich. Zetrzyj duży kawałek parmezanu. Kiedy zupa nieco ostygnie zmiksuj całość blenderem. Przed podaniem, posyp jeszcze raz odrobiną tartego parmezanu.

Garowa propozycja: zupa świetnie smakuje z grzanką z masłem czosnkowym lub/ i ze świeżymi ziołami (np. szałwia i kolendra z masłem)
Smacznego! :)


Jako załącznik muzyczny do obiadu, kontynuuję temat belgijskiego muzyka - Stromae. Strasznie utalentowana bestia, dobrze się przy nim i gotuje i je ;))

Stromae- "Tous les mêmes"









piątek, 28 lutego 2014

Piątkowy zestaw chill'outowy: Mini serniczki śmietankowo- czekoladowe z nutą karmelu + muzyka The Irrepressibles

Ledwo minął Tłusty Czwartek a słodkim wypiekom nie ma końca. Taki to urok mieszkania pod jednym dachem z łasuchem w osobie Gara. Na szczęście jak większość rzeczy, które proponuję na naszym blogu, nie są zbyt pracochłonne. Dziś wybór padł na mini serniczki. Są one połączeniem 3 smaków: śmietankowego, czekoladowego i nutą karmelu. 

Widok kolorowych papilotek wypełnionych smakowitościami na prawdę cieszy :). Kiedy tylko znajdą się na stole w pokoju, wyglądają bardzo efektownie...i kusząco. Także niestety- jest to piękna dekoracja, ale na krótko. Szybko znikają :)).

W kwestii dekoracji, masz pełne pole do popisu: od ulubionych polew, przez posypki, masy marcepanowe, bitą śmietanę, owoce,  na lodach (nie)kończąc. Jeśli chodzi o te ostatnie, to lody świetnie pasują do serniczków podawanych na ciepło. Jeśli masz w domu małych asystentów, pozwól im udekorować serniczki. Dzieci wprost uwielbiają zabawę z jedzeniem a przystrajanie ich należy do bezpiecznych eksperymentów :)).



Magiczne składniki:

- 600 g twarogu (może być już gotowy, zmielony w kubeczku)
- ok. 12 czekoladowych ciastek (ja użyłam i polecam Oreo)
- 1/2 szklanki cukru pudru
- 1 jajko
- 2 budynie śmietankowe w proszku
- 1 i pół tubki zagęszczonego mleka karmelowego (z opakowania wygląda jak pasta do zębów ;))
- ok 30 g masła
- szczypta soli

Przygotowanie:

Przygotuj papilotki. Włóż je do silikonowych foremek lub do specjalnej tacki na muffiny.
Ciastka dobrze pokrusz i dodaj do nich masło, wyrabiając je przez chwilę. Masę wyłóż na spód każdej z papilotek.

Ser wymieszaj z resztą składników aż do uzyskania gładkiej masy. Jeśli używasz miksera, zrób to na najniższych obrotach. Kiedy już to zrobisz, przełóż masę do papilotek.

Serniczki piecz w temperaturze 170 stopni przez ok 40 min. Obserwuj od czasu do czasu co się z nimi dzieje, czy nie przypiekają się z wierzchu. Wierzch powinien być ścięty.

Po wyjęciu z pieca schłodź je i udekoruj w dowolny sposób: ja zaproponowałam dekorację z polewą czekoladową i perełkami (można je kupić w każdym, większym markecie) lub z bitą śmietaną i szczyptą kawy. 




No i moja ulubiona część, czyli połączenie jedzenia z muzyką :).

Od kilku dni nie mogę się odkleić od płyty The Irrepressibles pt: "Mirror Mirror". Ciągle powtarzam- gdyby muzyka miała imię, to nazywała by się Jamie McDermott. Ten charyzmatyczny wokalista, który stoi na czele 10 osobowej orkiestry, robi muzyczne cuda. Z pewnością nie jest to muzyka do słuchania w pracy. Ma moc przenoszenia w inny wymiar, malowania obrazów za pomocą dźwięku, co niekoniecznie może spodobać się Waszym szefom ;)).

Dziś proponuję wersję live, bo oprawa sceniczna tego utworu jest piękna :)

  



środa, 26 lutego 2014

Pomysł na kolację: Sałatka ze śledziem, czyli kto powiedział, że nie można jeść po 18? ;)

Na pierwszy rzut oka pewnie nie będziesz zachwycona/zachwycony zdjęciem tego dania.. No cóż, pewne rzeczy powstają pod wpływem impulsu- w ten oto sposób sfotografowałam wczorajszą kolację. Uwierz mi, nie jest łatwo zbliżyć się do talerza Gara, chłonącego z prędkością światła. To po prostu graniczy z cudem. 

Zastosowałam mały fortel i szybciutko, telefonem, cyknęłam to "Insta-foto" ;)). 

To, co ma taki fajny, intensywny kolor to sałatka śledziowa. Kolejna inspiracja zaczerpnięta ze Skandynawii, ponieważ właśnie tam tego typu sałatki są niezwykle popularne. Podobnie jak z wieloma daniami- ilość wariacji jest niezliczona. Ja wybrałam wersję z burakami, ponieważ nie tylko świetnie smakuje, ale nadaje bardzo apetyczny kolor. Równie dobrze, taka sałatka może się znaleźć na imprezowym stole. Wśród kolorowych naczyń, słomek i na pomarańczowym obrusie- wygląda rewelacyjnie!

Masz ochotę zaprosić ją na swoją imprezę? Ok. Zdradzę Ci niezwykle prosty przepis :)

                      


Magiczne składniki:

- 4 solone płaty śledzia
- 3 duże ziemniaki
- 1 duży burak
- 4 duże ogórki kiszone
- 3/4 żółtej papryki
- 1 duża, czerwona cebula
- pęczek kopru
- 2 łyżki stołowe 
- świeży, mielony pieprz i mała szczypta soli

Sposób przygotowania:

Ziemniaki i buraki ugotuj, aż będą miękkie. Pokrój je w kostkę. Płaty śledzia zanurz w zimnej wodzie i odstaw na ok 2 godziny, zmieniając co jakiś czas wodę. Służy to temu, aby pozbyć się nadmiaru soli z ryby.

Ogórki, paprykę i cebulę również pokrój w kostkę. Posiekaj koper. Płaty śledzia poprzekrawaj na małe pasy. Dodaj 2 łyżki majonezu. Tak na prawdę, dodaj taką ilość, jaką uważasz za słuszną. Podałam tylko sugestię ;). Całość dopraw świeżym, mielonym pieprzem i szczyptą soli. Pamiętaj, że śledzie same w sobie są już dość słone. Wymieszaj i....voilla'!

A tak wygląda efekt końcowy <3




Pikantności i jedzeniowego flow nada Flume & Chet Faker :). Optymalnie byłoby mieć projektor w domu, rzucić sobie klipa na ścianę, walnąć się na kanapie i zapodać jakiś lokalny browar. Wszak jedzenie to relaks. Jak relaks, to muzyka. Proste ;)

I jeszcze jedno- obalam mit, jakoby nienależało jeść po godzinie 18. Bo kto Ci odmówi zasłużonego chill outu? :)

Czek dys ałt:

Flume & Chet Faker - Drop the Game


piątek, 10 stycznia 2014

Lasagne z wędzonym dorszem (czyli rzuć wszystko i zacznij weekend!! ;))

Lasagne to rodzaj makaronu w postaci dużych płatów. To bardzo wdzięczny "materiał " do różnego rodzaju zapiekanek. Chyba najbardziej znanym przepisem jest wersja bolońska, czyli z mięsem mielonym. Ostatnio Gar podrzucił mi alternatywną wersję tegoż dania- z wędzonym dorszem. Pomysł okazał się trafiony. Good job Gar!! ;))

Co ja się tu będę rozpisywać, zobacz na to zdjęcie...Chociaż nie jestem mistrzem fotografii to uwierz, starałam się oddać "pyszność" tej potrawy ;)). Mam jednak nadzieję, że do gotowania podchodzisz bardziej empirycznie- po prostu to ugotuj i oczaruj bliskich. Pomruk znad talerza jest bezcenny ;)).



Magiczne składniki:

- 1 wędzony dorsz
- 1 duży bakłażan
- ok 300g pieczarek
- 500g płatów lasagne
- ok 250g sera mozzarella
- 1 puszka pomidorów w kawałkach
- 2 łyżki stołowe mąki pszennej
- ok. 4 szklanki mleka
- 2 łyżki stołowe masła
- kilka łyżek oliwy z oliwek
- przyprawy: sól, biały pieprz, gałka muszkatołowa, bazylia

Przygotowanie:

* Bakłażana pokrój na krążki, posyp solą i odstaw na 30 min; Posiekaj pieczarki i podsmaż na patelni do lekkiego zrumienienia; po 30 min wysusz bakłażana ręcznikiem papierowym i także go usmaż 

* Sos bechamel: na patelni rozpuść masło i dodaj mąkę, ciągle mieszaj. Zdejmij z ognia i dodaj mleko cały czas mieszając, aby nie powstały grudki. Teraz dodaj odrobinę soli, pieprzu i gałki muszkatołowej 

* Pomidory z puszki przypraw szczyptą bazylii

* Ugotuj płaty lasagne w osolonej wodzie z dodatkiem oliwy z oliwek (potrzeba jej sporo, aby płaty nie przykleiły się do siebie podczas gotowania). Czas gotowania 6 min, aby zupełnie nie zmiękły.

* Płaty lasagne ułóż w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym oliwą z oliwek. Następnie ułóż plastry bakłażana a na nie pieczarki. Polej warstwę częścią sosu bechamel i sosem pomidorowym. Posyp mozzarellą. Teraz ułóż kolejne płaty lasagne a na nim cząstki dorsza ( upewnij się, że nie ma w nim żadnych ości!!). Polej pozostałą częścią sosu bechamel i sosem pomidorowym. Posyp mozzarellą.  

* Całość wstaw do piekarnika na 30 min (temperatura 160 stopni).



Nawet jeśli ktoś jakimś cudem nie posiada kalendarza (co jest baaaardzo mało prawdopodobne :)) to i tak zorientowałby się, że dziś piątek. Piąteczek. Ludziom jakoś tak uśmiech nie schodzi z twarzy :).

Jeśli ktoś jeszcze nie czuje tego klimatu- z pewnością pomoże mu DJ Fresh i Ms Dynamite ;))

NOŁ MOŁ ŁEJTIN'!! ;))

DJ Fresh VS Jay Fay Feat. Ms Dynamite - "Dibby Dibby Sound"






poniedziałek, 23 grudnia 2013

Skandynawskie inspiracje: najlepszy przepis na zupę rybną. Tak. Nie musisz jeść pierogów przez 3 dni :)


Ostatnie poprawki w kuchni i na domowej choince zwiastują zbliżającą się Wigilię. Gar tak nie mógł doczekać się Świętego Mikołaja i widoku reniferów ( żeby czasem nic go nie ominęlo), że spakował mnie, wsadził w samolot i tak oto razem nadajemy ze Skandynawii. A dokładnie ze Szwecji, bo podobno to właśnie od tutejszych dzieci (i niesfornych garów) Mikołaj zaczyna podróż przez Świat. Tak więc nie miałam wyjścia. Korzystając z okazji, zaczerpnęliśmy kilka inspiracji. Zupa rybna jest jedną z nich i moim zdaniem doskonale wpisuje się w charakter Świąt. Tradycyjnie na polską Wigilię jemy zupę grzybową lub barszcz czerwony- dlaczego nie spróbować zupy rybnej? To doskonała alternatywa dla poszukujących nowych, ciekawych smaków. Albo dla tych, którzy pierogowemu obżarstwu w hurtowych ilościach mówią stanowcze "nie" :). 

Przepis na tę zupę pochodzi od mojej Mamy i jest to zdecydowanie najlepszy przepis na zupę rybną jaki widziałam. I smakowałam oczywiście :).


Magiczne składniki:

- 400 g filetu z dorsza
- 400 g filetu z łososia
- 1 duża, czerwona papryka
- 1 duża, żółta papryka
- 1/2 korzenia selera
- 2 marchewki
- 1 por
- 4 ziemniaki
- 1 mały kubek śmietany 18%
- pęczek kopru
- 1 kostka bulionu rybnego
- przyprawy: tymianek, sól, pieprz
- 3 łyżki oleju

Przygotowanie:

Wszystkie warzywa  pokrój w kostkę i podsmaż w garnku na oleju (oprócz podsmażenia ziemniaków).

Dodaj tymianek i zalej wszystko ok 1 L wody. Teraz dodaj ziemniaki i 1 kostkę bulionu rybnego dla wzmocnienia smaku.Gotuj przez kilkanaście minut aby warzywa zmiękły.

Oba gatunki ryb pokrój w kostkę i dodaj do zupy. Następnie dodaj śmietanę i posiekany koper (musi być go duuużoooo). Całość gotuj jeszcze przez 10 minut.

Zupa potrzebuje czasu aby całkowicie przejść smakiem, dlatego polecam odstawić ją na jakieś 4h i dopiero spożyć.

Fantastyczna, nieprawdaż? :)




Abba jest dla Szwecji tym, czym Beatelsi dla Wielkiej Brytanii tj. legendą, znakiem firmowym, którym należy się chwalić przy każdej możliwej sposobności. Chociaż nie jest to może nuta świąteczna, to nie wyobrażam sobie aby zupa rybna nie szła w parze z muzyką tego zespołu. To jak opalać się w słońcu na tle jamajskiej fototapety. Tak, totalnie bez sensu ;)).

Abba- "Dancing queen"








wtorek, 10 grudnia 2013

Kuchenne opowieści: Bajecznie prosty sernik żurawionowo-waniliowy

Utarło się jakoś powszechnie, że serniki na zimno robimy latem...nic podobnego- w Garowej kuchni sezon na dobre i szybkie pomysły trwa cały rok :). To kolejny, bajecznie prosty i niewymagający czasu przepis. Warto dodać, że zamiast proponowanej przeze mnie żurawiny, można dodać dowolny, ulubiony owoc. Ja akurat uwielbiam żurawinę i namawiam do niej każdego, nie tylko ze względu na smak, ale też właściwości zdrowotne. 

Lekki jak chmurka i pyszny...jak sernik waniliowo-żurawinowy! ;)).
Fota poglądowa poniżej. Ale nie bój się eksperymentować. Jeśli masz inny pomysł na udekorowanie ciasta, bądź dodanie czegoś od siebie-zrób to. Tak rodzą się genialne modyfikacje :)).



Magiczne składniki:

- 1 kg serka homogenizowanego, waniliowego
- ok. 170 g ciasteczek Digestive lub zwykłych herbatników
- 1/4 paczki masła Lurpak (lub zwykłej Palmy jak wolisz)
- 200 g konfitury żurawinowej
- 50 g suszonej żurawiny
- 1 łyżka stołowa żelatyny (zamiennie można użyć agar- agar, spełni tą samą funkcję)
- kilka kostek gorzkiej czekolady

Przygotowanie:

Zacznijmy od spodu ciasta. Rozgnieć herbatniki razem z masłem tak, aby się zmieszały ze sobą. Wilgotną masę przełóż do tortownicy i podpiecz w piekarniku przez 10 min w temperaturze 170 stopni. Odstaw do przestudzenia.

Aby zrobić masę: Do serka homogenizowanego dodaj konfiturę żurawinową. Żelatynę rozpuść w 3/4 szklanki lekko ciepłej wody, przestudź i dodaj ją do masy serowej. Delikatnie wymieszaj całość.
Masę przełóż do tortownicy i wstaw do lodówki na kilka godzin do stężenia.

Po kilku godzinach udekoruj wierzch ciasta suszoną żurawiną i rozetrzyj na nim gorzką czekoladę.





Są takie utwory, które natychmiast przywodzą na myśl różne reklamy. I tak gdy słyszę utwór Madison "#1" moje myśli wędrują w stronę napoju wyskokowego pewnej znanej firmy. Ale nie dlatego lubię ten numer :). Po prostu wpada w ucho i przyjemnie zaczyna się dzień od tak energicznego kawałka :). Wtorkowe przedpołudnie a w głowie nadchodzący weekend- Madison. "Number One".


wtorek, 26 listopada 2013

Gdy Ci smutno, gdy Ci źle: Tarta gruszkowa z mascarpone...i cynamonem

Wyznałam już na łamach Gara, że jestem zdeklarowanym pastojadem. Podtrzymuję zdanie :). Oprócz tego mam też ukochany zestaw przypraw, bez których nie potrafię żyć, zaś ich brak w kuchennej szafce przyprawia mnie o zawał. I tak wśród nich jest: mieszanka garam masala, curry, zioła prowansalskie...i cynamon. I właśnie ten ostatni występuje dziś w roli głównej w towarzystwie gruszek i sera mascarpone. Zacne to trio, nie powiem. Na zdjęciu poniżej wklejam dowód mojej miłości w wersji niemal patologicznej, bo jak widać gruszki są "wystarczająco" opruszone tą cenną przyprawą :). Spokojnie, wszystko się pięknie zgrało smakowo.


Jaki jest sekret na pyszną tartę z gruszkami? Pozwól, że Ci go wyjawię.... :)

Na pewno potrzebujesz magicznych składników:

Spód tarty:

- 300 g mąki pszennej
- 170 g masła
-  szczypta soli
- 1 jajko
- odrobina wody
- 1/4 szklanki cukru pudru

Nadzienie:

- 1 opakowanie sera mascarpone (250g)
- 5 gruszek
- 3 jajka
- 1/4 szklanki cukru
- przyprawy: cynamon (opcjonalnie jeszcze z kardamonem, jeśli ktoś lubi- tak jak ja ;))

Przygotowanie:

Przesiej mąkę do miski, dodaj cukier puder oraz pokrojone na mniejsze kawałki masło i sól. Rozcieraj zawartość do połączenia się składników. Teraz dodaj jajko i dalej rozcieraj. Jeśli masa nie jest wystarczająco zwarta i nie łączy się, dodaj odrobinę wody. Wyrobione ciasto wstaw do lodówki na 40 min.

Po tym czasie rozwałkuj ciasto i przełóż je do formy na tartę, wysmarowaną wcześniej masłem. Ponakłuwaj spód i boki widelcem, aby tarta za bardzo nie wyrastała. Dodatkowo dobrze jest ją obciążyć przed pieczeniem, tzn. na tartę wyłożoną papierem do pieczenia wrzuć fasolę jaś (lub groch). Tak przygotowane ciasto włóż do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni i piecz przez 15 min.

Po wyjęciu i przestudzeniu spodu, ułóż na nim połówki gruszek (obranych i bez gniazd nasiennych), aby wypełniły całe naczynie. Posyp je cynamonem (i opcjonalnie szczyptą kardamonu).

Do odzielnej miski przełóż ser mascarpone, 3 jajka i cukier. Wymieszaj je mikserem,

Gotową masą zalej tartę z gruszkami i wstaw do piekarnika na ok. 45 min w temperaturze 170 stopni.



Może nie jest to pora na summertime sadness, ale na późno- jesienny owszem. No, czasem ;).
Pani o dość miło-i- marketingowo-brzmiącym nazwisku Del Rey (właściwie pseudonimie, bo na prawdę nazywa się Elisabeth Grant) można kochać albo nienawidzieć, ale na pewno nie można przejść obok niej obojętnie. Dla jednych to dama z fajnym głosem i pomysłem na siebie, dla innych nudna i melancholijna satelita, którą show biznes strawi i wypluje. Być może. Jak dla mnie nawet jeśli ją wypluje, to pozostawi po sobie fajny album :). Lana Del Ray. Ograna, acz cóż z tego.

Lana Del Ray- Summertime Sadness





piątek, 15 listopada 2013

Nie masz czasu na lunch? Pennette z łososiem na białym winie. To się musi udać!

Gar. Gareczek. Garek. Jak go nie kochać? W czasie kiedy rano wstaję jak zombie i nie ogarniam niczego przychodzi ON. Ze  swojego kuchennego królestwa, centrum dowodzenia zorganizowanego lepiej niż MI6 nawiguje moim mikroświatem. Tak stało się i dziś. Między poranną kawą a kolejnym utworem w radio Zet Chilli wpadł na pomysł szybkiego lunchu. Wie, że nie ma czasu, ale wie też, że opcja  zagryzania suchej bułki czarną herbatą nie przejdzie. Potrzeba jest matką pomysłów, także tych ekspresowych, dlatego dziś jemy pennette z łososiem. Jedynym "ekstrawaganckim" dodatkiem jest białe, wytrawne wino. 15 minut pracy a niekończąca się przyjemność.

Z resztą, czy Gar kiedykolwiek Cię zawiódł? Mnie nie :).



Magiczne składniki:

- 200/250 g wędzonego łososia
- makaron pennette
- tarty parmezan lub grana padano (do posypania wierzchu)
- kieliszek białego, wytrawnego wina
- 1 mała cebula
- 2 ząbki czosnku
- 1 łyżka stołowa oliwy z oliwek tymiankowej
- duży kubek śmietany 18%
- przyprawy: sól, biały pieprz, szczypta ziół prowansalskich i tymianku

Przygotowanie:

Na patelni  z oliwą zeszklij cebulę pokrojoną w piórka razem z posiekanym czosnkiem. Dodaj pokrojonego na cząstki łososia i smaż chwilę. Dodaj kieliszek wina i poczekaj chwilę, aż odparuje. 

Teraz dodaj śmietanę i wszystkie przyprawy. Kiedy makaron będzie al dente, dodaj go do sosu. 
Wierzch posyp tartym parmezanem i udekoruj świeżym tymiankiem (opcjonalnie).


                            


Jest listopad. Niektórzy są już owładnięci histerią świątecznych zakupów i kupowaniem kolejnych pudeł bombek choinkowych. Tak na marginesie- rzecz mi zupełnie obca. Ale żeby nie było, każdy ma swoją histerię, w tym także ja. 
Mniej więcej o tej porze zaczynam świrować (intensywniej) w temacie nadchodzącego sezonu narciarskiego. Bo narty kocham... Przejawem tegoż jest choćby oglądanie filmów dotyczących narciarstwa ekstremalnego. Tak. Dziś zamiast klipa wrzucam film o białym szaleństwie m.in. w Japonii, na Kaukazie i na Kamczatce. Fajna ekipa, genialne miejsca na Ziemii, muzyczna dawka Mindex i Robot Disaster w jednym- jaaaaazzzdddaaaaa!!

Ride The Planet



wtorek, 5 listopada 2013

Powiew orientu: makaron ryżowy z wieprzowiną w mleku kokosowym

Są takie dni kiedy w kuchni mogłabym spędzić godziny, nieśpiesznie zagniatając ciasto lub przyglądając się, co się dzieje za szybką piekarnika. Niestety nie zawsze jest czas na przygotowanie pracochłonnego posiłku i wtedy uruchamiam swoją szybką listę obiadów.

Makaron ryżowy z wieprzowiną w mleku kokosowym to jedna z moich propozycji na szybki posiłek. Brak czasu nie musi wcale oznaczać jedzenia ze słoików lub kupowania "pierogów na szybko". 

Zatem uciekam do garowej kuchni aby pokazać Ci efekt pracy i zachęcić do takiego szybkiego dania.
Jest pysznie i z nutką orientu! :) 



Magiczne składniki:

- 0,5 kg wieprzowiny
- 1 opakowanie makaronu ryżowego vermicelli
- 1 puszka mleczka kokosowego ok 170 ml
- 1 czerwona papryka
- 1 cebula
- 1 marchew
- świeży imbir
- kiełki: soczewicy, fasoli mung, cieciorki (są też gotowe mieszanki)
- 4 łyżki stołowe sosu sojowego
- mieszanka przypraw garam masala
- opcjonalnie można dodać garść uprażonych ziaren sezamu na wierzch

Przygotowanie:

Wieprzowinę pokrój w cienkie słupki i usmaż na patelni (jeśli masz wok, to super, wykorzystaj go). Kiedy mięso będzie już zarumienione dodaj ok 2 łyżeczek herbacianych garam masali i 2 łyżki stołowe sosu sojowego. Odstaw mięso z patelni.



Do woka wrzuć pokrojoną w piórka cebulę, paprykę pokrojoną w słupki, cienkie plastry marchwi (najlepiej użyć do tego obieraczkę do warzyw) oraz wszystkie rodzaje kiełków. Smaż je przez kilka minut aby lekko zmiękły.

Dodaj wieprzowinę do warzyw razem z  mlekiem kokosowym, kolejną łyżką garam masali i sosu sojowego.
Mieszaj jeszcze przez ok 10 min na mniejszym ogniu.


W międzyczasie zalej wrzątkiem makaron ryżowy z odrobiną soli. Odstaw go na 3 minuty. Po tym czasie jest gotowy do jedzenia.


Twój efekt końcowy wygląda znakomicie :))




Część muzyczna nie będzie związana z orientem- nie wiem czy ku uciesze czy ku zawiedzeniu niektórych:).
Zakochałam się ostatnio w bardzo pozytywnym numerze niejakiego Flevansa- można by powiedzieć-autora hymnu wszystkich nielubiących ciasnych przestrzeni ;)). Flevans jest brytyjskim DJem i producentem między innymi takiego numeru jak" Small room syndrome".

Flevans- "Small room syndrome" 





środa, 30 października 2013

Gar kocha też polską kuchnię: Żurek staropolski :)

Zapewne ktoś z Was pomyśli, że chyba pomyliłam pory roku albo nie potrafię nazwać nadchodzących świąt :). Rozumiem, że wielu osobom żurek kojarzy się z potrawą Wielkanocną, ale czy na prawdę jemy ją tylko raz w roku? Ja na pewno nie. :). I właśnie z tej miłości do żurku postanowiłam podzielić się dziś przepisem. 

Rozumiem, że jak przy większości potraw pojawiają się pewne "kontrowersje" dotyczące używanych składników. Zwolennicy zabielania żurku kontra Ci niezabielający, używający takiego a takiego zestawu przypraw kontra Ci, którzy mają nieco inną wizję. Moja propozycja to żurek staropolski w wydaniu, które osobiście lubię najbardziej. Mam nadzieję, że posmakuje i Tobie :)




Magiczne składniki:

- zakwas na żur dobrej jakości (najlepiej z zaufanej piekarni)
- 30 dag białej kiełbasy
- 20 dag boczku wędzonego
- 1 duża cebula
- pół selera
- natka pietruszki
- 3/4 jajka ugotowane na twardo
- 3 ząbki czosnku
- łyżka oleju słonecznikowego
- przyprawy: sól, świeżo mielony pieprz, majeranek, kmin, cząber, 3 liście laurowe, 4 ziarna ziela angielskiego

Przygotowanie:

Pokrój w kostkę i podsmaż na łyżce oleju boczek i cebulę, aby się zeszkliła a następnie dodaj je do garnka. Zalej je ok. 1,5L wody i dodaj seler z pietruszką. Gotuj aż warzywa zmiękną.

Kiedy seler i pietruszka są już miękkie, usuń je z wywaru. Dodaj ok. 3 szklanek zakwasu, białą kiełbasę (pokrojoną w talarki lub na pół) i wszystkie przyprawy. Dodaj też przeciśnięty przez praskę czosnek.

Gotuj jeszcze przez ok. 20 min.  

Żurek najlepiej podawać po kilku godzinach, kiedy całkowicie przejdzie smakiem. Osobiście preferuję opcję z podanymi osobno tuczonymi ziemniakami. Jeśli lubisz na inny sposób- po prostu wrzuć pokrojone, surowe ziemniaki do wywaru aby gotowały się razem z żurem.





Muzyczny patronat nad dzisiejszym postem obejmuje Solange, młodsza i niemniej utalentowana siostra Beyonce Knowles. Śledzę jej karierę od dość dawna i nie pojmuję, dlaczego popularnością nie dorównuje swojej siostrze. Świetny głos, świetne numery, fajne klipy. Drodzy Państwo: BUT WHY?

PS: dla tych, którzy szukają pogodnego, bujającego numeru "do samochodu" polecam też "Sandcastle disco" by Solange :).


Solange- "Losing you"



sobota, 26 października 2013

Bigos na czerwonym winie z żurawiną i suszonymi śliwkami

Zupełnie nie wiem skąd wzięło się przekonanie niektórych osób, że podawanie bigosu na proszoną kolację jest passe'. Czy to rustykalny charakter tego dania czy obowiązkowa obecność (do niedawna) na imprezach weselnych czy wreszcie pozycja w rodzinnym menu "u cioci na imieninach" tak zniechęciła niektórych do gotowania tego wdzięcznego dania...? Nie mam pojęcia. Ja jestem natomiast absolutnym ambasadorem tegoż dania, którego będę bronić. Nie dlatego, że jest zakorzenione w polskiej tradycji, ale dlatego, że jest bardzo smaczne i pozwala na wariantowość. Z pomidorami lub bez, po myśliwsku lub nie, z grzybami i innymi pomysłami...

Moja dzisiejsza propozycja na posiłek, którym podejmę gości to bigos gotowany na czerwonym winie z żurawiną i suszonymi śliwkami. Jeśli wydaje Ci się, że takie połączenie brzmi niedorzecznie, tym bardziej powinieneś/powinnaś spróbować. Na 2/3 dzień, kiedy całkowicie przejdzie smakiem- jest po prostu obłędny. 



Magiczne składniki:

- 1,5 kg kapusty kiszonej
- 0,5 kg karczku
- połowa pędka kiełbasy jałowcowej
- 10 dag boczku wędzonego
- 200 dag suszonych śliwek
- 100 g suszonej żurawiny
- puszka pomidorów pelati
- czerwone, wytrawne wino dobrej jakości
- 1 cebula
- 2 ząbki czosnku
- łyżeczka cukru
- kila łyżek oleju słonecznikowego
- przyprawy: 3 liście laurowe, kilka ziaren ziela angielskiego, sól, pieprz, majeranek, przyprawa 5 smaków (anyż, cynamon, goździk, pieprz czarny, kolendra)

Przygotowanie:

Jeśli kapusta jest młoda, nie trzeba jej przepłukiwać jak w moim przypadku. Natomiast jeśli jest mocno ukiszona i dość kwaśna- przepłucz ją pod zimną wodą dwukrotnie. 

* Włóż kapustę do garnka i zalej pół na pół zimną wodą z czerwonym winem, aby płyn przykrył całość. Gotuj ją w tej postaci ok 20 min.

* W między czasie podsmaż kolejno na patelni: pokrojony w kostkę i obtoczony mąką karczek, boczek wędzony, kiełbasę jałowcową  i cebulę (3 ostatnie bez mąki). Dodaj je do garnka z kapustą.

* Dodaj przyprawy: liście laurowe, majeranek, ziele angielskie, sól, pieprz i przyprawę 5 smaków.

* Dodaj puszkę pomidorów pelati, posiekane suszone śliwki, żurawinę, 2 posiekane ząbki czosnku.

* Całość gotuj przez kolejne ok. 40 min, aż kapusta zmięknie.

PS: <następnego dnia dobrze jest znów podgrzać bigos w garnku, nie w mikrofalówce>




Już wiem, że mój muzyczny dzień upłynie pod znakiem Kings Of  Leon, których płyta jest ograna i zdarta, ale wciąż przeze mnie kochana :). Zastanawiam się jak to możliwe, że w obrębie jednej rodziny jest tyle talentów... (zespół tworzy 3 braci i ich kuzyn).

W każdym razie bez wątpienia zespół zasługuje na miano "Kings". Ja  natomiast zapieram się rękami i nogami się aby nie wrzucić Garowi "Use somebody". :) OK. Nie zrobię mu tego i zapodam "Radioactive" ;)

Kings Of Leon- "Radioactive"










piątek, 25 października 2013

Jak uczcić Światowy Dzień Makaronu? Oczywiście z pesto!

Być może nie wszyscy o tym wiedzą, ale dziś obchodzony jest Światowy Dzień Makaronu. Tak, to nie żart- ktoś błyskotliwy wpadł na pomysł aby taki zdeklarowany pastojad jak ja miał co świętować :). Zatem zaczynam ten dzień od przygotowania tradycyjnego, zielonego pesto (zwanego też z włoskiego: alla genovese).  

Zielone pesto to innymi słowy sos skomponowany m.in ze świeżej bazylii i doskonałej jakości oliwy z oliwek. Jego oryginalna receptura pochodzi z północnych Włoch z regionu Ligurii. Idealnie pasuje nie tylko do makaronów, ale także do mięs i serów na kanapkach.

                                                              
                                                                 photo by Winnond

Magiczne składniki:

- 1 doniczka świeżej bazylii
- 1/2 szklanki oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia
- 3 łyżki herbaciane tartego parmezanu
- 3 łyżki herbaciane tartego sera pecorino
- 2 ząbki czosnku
- 1 łyżka herbaciana orzeszków pinoli (jeśli ich nie masz, opcjonalnie możesz użyć orzechów włoskich)
- szczypta soli morskiej

Przygotowanie:

Przygotowanie to po prostu bajka. I to krótka! :) Wrzuć do miseczki wszystkie podane składniki i użyj blendera, aby zmiksować je ze sobą. Pamiętaj, aby pesto miało konsystencję sosu, niezbyt rzadkiego. Tadaaaam! Gotowe.

PS: Oczywiście jeśli chcesz się bardziej rozkoszować przygotowaniem pesto, możesz zamiast blendera użyć moździerza i ucierać wszystkie składniki właśnie w nim. Wybór należy do Ciebie! :)
   


Kolejne muzyczne objawienie nazywa się Adele Emeli Sande', szerzej znana po prostu jako Emeli Sande; rzadko pojawiają się takie wokalistki, które głębią głosu i przekazem emocjonalnym mogłyby rozbijać szyby. Ta szkocka piosenkarka z zambijskimi korzeniami debiutowała u brytyjskich, podziemnych, grime'owych wyjadaczy takich jak Wiley (Roll Deep Crew) czy Chipmunk. A przynajmniej do podziemia niegdyś należeli... ; Jej muzyka świetnie broni się sama na tle różnych, "kolorowych ptaków" z klipów, które z dobrą muzyką mają niewiele wspólnego. Niestety. Panie i Panowie- Emeli:


Emeli Sande'- "Read all about it III" 





wtorek, 22 października 2013

Roladki z cukinii w towarzystwie kuleczek serowych na liściach sałaty

Rzewny utwór i widok wokalisty przypominającego Tarzana lub "Mściciela na Harleyu" nachalnie przypomina mi, że muszę oszczędzać kręgosłup, bo latka lecą. Tak- oglądam na Youtube stary klip Wet Wet Wet "Goodnight girl". Patrzę i oczom nie wierzę, że od czasu premiery pamiętnego filmu "Cztery wesela i pogrzeb, który wyniósł chłopaków na wyżyny popularności minęło prawie 20 lat...

Szalenie zajarana tym faktem oraz własnym wiekiem metrykalnym przerywam łańcuch nostalgii i ustalam menu na dziś. Wracam do rzeczywistości tu i teraz. Po konsultacji z Garem doszliśmy do wniosku, że mamy ochotę na coś lekkiego. Żadnych ciężkich sosów i mąki na ścianach. Zgrabnie, lekko i przyjemnie.
Idealnym spełnieniem naszych dzisiejszych marzeń kulinarnych są roladki z cukinii w towarzystwie kuleczek serowych na liściach sałaty.

                                             


Brzmi przystawkowo? I bardzo słusznie. Gdyby rozdzielić od siebie roladki i kuleczki serowe to mamy z głowy wymyślanie przystawek przed daniem głównym. Same kuleczki serowe obtoczone w przyprawach to też pomysł na finger food. Ja jednak połączyłam oba te elementy ze sobą w formie smakowitego obiadu.

Że co? Nie da się? ;))

                                         

Magiczne składniki:

- 150 g białego sera
- 150 g sera feta
- 150 g sera żółtego (ja użyłam mozzarelli)
- 2 cukinie
- 1 pierś z kurczaka
- kilka suszonych pomidorów w zalewie
- garść orzechów włoskich
- mieszanka ulubionych sałat: np. endywiii, radicchio, rukoli, cykorii
- oliwa z oliwek zwykła/ tymiankowa
- 1 cytryna
- przyprawy: sól, pieprz czarny, pieprz cytrynowy, słodka papryka w proszku, zioła prowansalskie, kurkuma

Przygotowanie:

Kuleczki serowe:

W misce połącz ze sobą ser biały z fetą. Ser żółty zetrzyj na tarce o dużych okach i dodaj do reszty serów.  Dodaj szczyptę pieprzu czarnego i cytrynowego. Masę najlepiej wyrabiać ręką aż do połączenia wszystkich składników. Z masy ulep małe kuleczki. Jeśli będzie to konieczne, zwilż dłonie wodą aby  masa nie kleiła się zbytnio do rąk. Nie przesadzaj, że nie lubisz się babrać - pamiętasz jaką frajdę sprawiało Ci lepienie z plasteliny?? :)).

Na 3 talerzykach rozsyp: czerwoną paprykę, zioła prowansalskie, posiekane drobno orzechy i obtocz w nich kuleczki. Prawda, że teraz wyglądają bardzo apetycznie? :)

Kuleczki ułóż na porwanych liściach sałaty. Staraj się nie używać noża do krojenia sałat- ciemnieją od metalu. Chyba, że jest to nóż ceramiczny.

Sos vinegret do polania sałaty:

Przygotuj mały słoiczek, np. po koncentracie, który posłuży jako shaker. Wlej do niego łyżkę stołową soku z cytryny oraz 4 łyżki stołowe oliwy z oliwek. Dodaj szczyptę soli i świeżo mielonego pieprzu. Zamknij słoiczek i potrząsaj energicznie aby składniki się połączyły. Tak przygotowanym sosem polej liście sałaty.

Roladki z cukinii:

Odkrój końcówki cukinii i potnij ją pionowo na cienkie plastry. Na rozgrzanej i polanej tymiankową oliwą z oliwek patelni smaż plastry z 2 stron. Staraj się, aby nie była zarumieniona a bardziej zeszklona. Po usmażeniu przełóż je na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym, aby odsączyć z nich tłuszcz.

Pierś z kurczaka pokrój poziomo w pasy. Posyp je solą, pieprzem i kurkumą i smaż na patelni kilka minut. Kurczak jest delikatnym mięsem i w środku powinien być soczysty.

Suszone pomidory pokrój na mniejsze kawałki.

Zwijanie roladek: Na plastrze cukinii ułóż (mniej więcej) łyżeczkę suszonych pomidorów. Następnie połóż pasek kurczaka i zawiń całość. Jeśli to konieczne, zepnij roladkę wykałaczką aby dobrze się trzymała.

Gotowe! :)

                         

                             

                             


Jassie Ware chyba nie trzeba przedstawiać tym, którzy mieli okazję być na zeszłorocznym Open'erze (no mnie niestety tam nie było :(( ) lub tym, którzy słuchają radia Chilli Zet. To właśnie za pośrednictwem tej stacji usłyszałam po raz pierwszy numer "Wildest Moments" i to była miłość od pierwszego dźwięku. Dzisiaj polecam go Tobie. Jeśli znasz, to super, jeśli nie- niech to będzie dla Ciebie podwójna uczta zmysłów podczas posiłku.

Jessie Ware- " Wildest moments"
















środa, 9 października 2013

Indyjsko- brytyjskie inspiracje: Kurczak tikka masala

Kurczak tikka masala to brytyjskie danie oparte na tradycyjnej kuchni indyjskiej, którego receptura ponoć powstała w latach 60' w Glasgow. Historia narodzin tego przepisu jest jednak sporna. Niemniej jest ono tak popularne na Wyspach, że stało się wręcz daniem narodowym Brytyjczyków. I trudno się dziwić. Połączenie kurczaka z kremowym sosem i paletą przypraw daje niezwykle charakterny smak. Samo przygotowanie zaś nie zajmuje dużo czasu. I tym sposobem na moim stole zagości dziś kurczak tikka masala :). Pędzę zatem do kuchni, bo już na samą myśl robię się głodna!

                                                              photo by Stuart Miles


PS: Aha, jeszcze tylko podam listę produktów ;)

Magiczne składniki:

- 1 pierś z kurczaka
- 1 kubek gęstego jogurtu 
- 1 cebula
- 2 pomidory
- 1 czerwona papryka
- 4 ząbki czosnku
- 1 limonka
- 2 łyżki stołowe oleju
- świeży imbir
- świeża papryczka chilli
- 1 łyżeczka od herbaty każdej z przypraw: kmin rzymski, ziarna kolendry, chilli w proszku, kurkuma, garam masala, sól, 

* garam masala to nic innego jak mieszanka prażonych razem przypraw: kmin, kolendra, czarny pieprz, kardamon, liść laurowy, goździki, cynamon, chilli i gałka muszkatołowa. Jeśli nie masz w domu gotowego zestawu ze sklepu, z powodzeniem możesz przygotować go samodzielnie. 

                                                            photo by Suvro Datta


Przygotowanie:

Zmieszaj ze sobą w misce: sproszkowaną kolendrę i chilli, kurkumę, świeży i starty imbir (kawałek wielkości ok. 3 cm) oraz przeciśnięte przez praskę 2 ząbki czosnku, szczyptę soli,  kmin rzymski, sok z połówki limonki i 2 łyżki oleju. Na koniec dodaj jogurt i wymieszaj wszystko ze sobą. Marynata do kurczaka jest gotowa! Teraz pozwól kurczakowi marynować się przez ok. 30 min.

Na patelni podsmaż na oleju pokrojoną cebulę i czerwoną paprykę. Dodaj mieszankę garam masala, tarty imbir, sprasowane 2 ząbki czosnku, kmin i sproszkowane nasiona kolendry. Kiedy warzywa się zeszklą, podlej je 1/4 szklanki wody. Sparzone pomidory obierz ze skóry i wydrąż nasiona. Je także pokrój i dodaj do patelni. 

Nasz kurczak tikka przeszedł cudownym aromatem zatem jest gotowy do smażenia. Rozgrzej dobrze patelnię (jeśli masz grillową, to jest to najlepszy wybór- jeśli nie, użyj zwykłej) i usmaż kurczaka w marynacie. Czas smażenia zależy od rodzaju patelni, dlatego ufam, że doskonale wiesz jak sprawdzić, czy mięso jest wysmażone. Oczywiście, że wiesz :).

Kiedy kurczak się ładnie podsmaży, dodaj go do patelni, na której znajdują się duszone uprzednio warzywa i wymieszaj wszystko ze sobą. 

Ja się zgapiłam i zapomniałam, że skończyła mi się świeża kolendra, ale jeśli Ty ją masz, posiekaj ją i posyp wierzch. Kurczaka możesz podać z ryżem lub chlebkiem naan. 

Cóż...nieskromnie mogę powiedzieć, że dzisiejsza tikka masala wyszła przepyszna...i to chyba moje najlepsze wydanie ever!! :))).



Dla urozmaicenia, dzisiejszy motyw muzyczny nie będzie związany z Indiami. Z resztą nie należę specjalnie do fanów bollywoodzkich dźwięków. Dla mnie są ok. na jakieś max 20 min...Za to będzie misz masz kulturowy, czyli nie kto inny jak Brandon Flowers (dla niewtajemniczonych: wokalista grupy The Killers) z solowego albumu (niezbyt świeżego już acz genialnego) pt. "Flamingo". Jak widać, z zespołem czy bez- Flowers i tak kosi konkurencję. No... przynajmniej mnie kosi na pewno :)).

Brandon Flowers- "Crossfire"