Pewne przyzwyczajenia i upodobania kulinarne z dzieciństwa się nie zmieniają. Kiedy byłam mała, moimi ulubionymi słodyczami były śliwki w czekoladzie. No...i kilka innych też na pewno :). Natomiast do kanonu potraw z dziecięcych lat zaliczyłabym też na pewno naleśniki. Tak, ukochane naleśniki na 1000 sposobów :). Ale dziś to nie one występują tutaj w roli głównej. Na lokalnym bazarku uśmiechnęły się do mnie śliwki, więc nie mogłam im odmówić i zabrałam je do domu :). Tak więc włączyłam sobie Chilli Zet a dźwięki muzyki za pośrednictwem moich rąk zrobiły resztę pracy...i tak powstało ciasto śliwkowe z kardamonem i czekoladą :).Uwielbiam, kiedy rzeczy w kuchni dzieją się same. Nie lubię liczyć upływającego czasu i na szczęście pieczenie sprawia, że totalnie tracę jego poczucie:).
No to jaka jest ta magiczna receptura? Proszę bardzo :)
Magiczne składniki:
- ok 0,5 kg śliwek
- 2,5 szklanki mąki
- szklanka brązowego cukru
- 3/4 kostki masła lub margaryny
- 3 jajka
- łyżeczka proszku do pieczenia
- bułka tarta do podsypania spodu
- tabliczka gorzkiej czekolady
- kardamon, cynamon
Przygotowanie:
Wymieszaj ze sobą składniki suche w postaci mąki, cukru i proszku do pieczenia (mąkę wcześniej przesiej). Dodaj razem jajka i masło i zagnieć wszystko razem do wyrobienia jednolitej masy. Zawiń je w folię aluminiową i wstaw na 20-30 min do zamrażarki. Oddziel kawałek ciasta od reszty masy, która posłuży Ci do wykończenia wypieku.
Brytfankę wysmaruj tłuszczem i podsyp bułką tartą. Rozwałkowane ciasto przełóż do brytfanki i ułóż na nim połówki śliwek miąższem do góry, aby pokryły całość. Teraz możesz posypać je lekko cukrem, jeśli lubisz nieco słodsze ciasta, choć nie jest to konieczne. Posyp śliwki kardamonem i cynamonem. Resztę ciasta, która została po oddzieleniu, utrzyj na tarce o grubych okach prosto nad ciastem. Powstają fajne wiórki :).
Tak przygotowane ciacho wstaw do piekarnika na ok 170 stopni na godzinę. Podglądaj od czasu do czasu co się tam dzieje :).
Po przestudzeniu ciasta, rozpuść czekoladę i udekoruj wierzch. NIEBO!
Kiedy skończę pisać tego posta, pędzę do kuchni po ciacho, włączam sobie Mikromusic...i proszę mnie nie szukać przez najbliższą godzinę :). Odezwę się, jak tylko wrócę z tej bajki.
Mikromusic- "Thank God I'm a woman"


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz