Lato może i jest już za nami, ale zawsze można powracać do niego myślami i...smakami przywiezionymi z wakacji. Bakłażan, obok pomidorów to jedno z moich ukochanych warzyw, które mogę odmieniać przez wszystkie przypadki: smażony, grillowany, w marynacie, sam lub w towarzystwie pasty. Wcale się nie dziwię, że jest tak lubiany przez Włochów i stanowi bazę wielu dań. A co dzisiaj? No właśnie- echo włoskiego lata od Sycylii aż po Piemont. W rolach głównych: Parmigiana z bakłażanem.
Magiczne składniki:
- 2 bakłażany (ilość bakłażanów zależy od wielkości Twojego naczynia żaroodpornego, u mnie akurat mieści się taka ilość)
- 1 przecier pomidorowy
- ok 300g sera provolone
- ok 150g tartego parmezanu
- 1 duża cebula
- 2 ząbki czosnku
- kilka liści świeżej bazylii
- oliwa z oliwek
- sól, pieprz
Przygotowanie:
Proponuję zacząć od sosu pomidorowego. Rozgrzej patelnię, dodaj nieco oliwy z oliwek i podsmaż razem posiekaną cebulę z czosnkiem. Kiedy cebula się już zeszkli dodaj przecier pomidorowy, następnie liście bazylii. Dodaj szczyptę soli i pieprzu. Gotuj jeszcze przez ok 5 minut.
Odetnij końcówki bakłażanów i pokrój je wzdłuż na plastry szerokości centymetra. Połóż je na durszlaku i posyp każdy plaster dodatkową ilością soli. Zostaw je tak na ok 40 min, aby się nieco "zapociły"i oddały całą gorycz. Po upływie tego czasu osusz je ręcznikiem papierowym i ponownie rozgrzej patelnię. Smaż bakłażany do momentu zarumienienia a przekładając na talerz, ponownie osusz ręcznikiem, by nie pływały w tłuszczu.
Do naczynia żaroodpornego dodaj łyżkę oliwy i łyżkę wazową sosu pomidorowego, by pokrył całość. Następnie ułóż pierwszą warstwę usmażonych bakłażanów miejsce przy miejscu. Ponownie polej sosem pomidorowym. Posyp całość częścią tartego parmezanu a następnie ułóż plastry provolone. Kolejną warstwę powtórz tak samo od nowa. Zakończ przygotowanie sosem pomidorowym i warstwą tartego parmezanu.
Tak przygotowany pakunek wrzuć do pieca na ok 40 min w temperaturze 170° (aż do zrumienienia i chrupkiej warstwy na wierzchu).
A skoro o Italii mowa, to nic nie pasuje do tego dania jak muzyka Miny Mazzini. Chyba Pierwsza Dama włoskiej piosenki by nim nie pogardziła ;)). Po prostu ją uwielbiam.

właśnie mamy je w lodówce ;)) też przywiozłam przepis z Włoch.. tylko ja te bakłażany jeszcze obtaczam w mixie jajka+mleko+mąka+pieprz+sól - robi im sie super panierka, a danie jest jeszcze bardziej soczyste ;) pycha też na zimno
OdpowiedzUsuńJest przepis i nawet wege ;-) mniam! nic tylko kupić bakłażany i do dzieła :-) Swoją drogą chętnie posłuchałabym jak śpiewasz nad tymi "garami"
OdpowiedzUsuńHehe, pomysł na obtoczenie ich na Twój sposób brzmi super, nie próbowałam tak jeszcze:).A co do śpiewania nad garami to niech no się tylko Anka Skakanka odhaczy to każda swój gar dostanie ;)
OdpowiedzUsuń